Mamy problem natury formalnej, oświadczył mi mąż, gdy zamknęłam drzwi wejściowe i właśnie zmierzałam w jego kierunku, szyby zamarzły. Włala:
Widzenie z dochtórem mam dopiero na poniedziałek. I nadzieję, że do tego czasu dziwne uczucie w szyi zniknie. Po pracy (ręcę pachną mi dzisiaj imbirem) poszliśmy z Kochanym na obiad do Il Forno:
Tak było mi zimno w drodze do domu, że zaraz poszłam pod gorący prysznic. Potem zamulałam czas jakiś (minuty uciekają nie wiadomo gdzie), następnie z Kochanym zrobiliśmy sobie seans Allenowskiej Miłości i śmierci (1975), która wydaje mi się bardziej śmieszna, niż za pierwszy razem. Miałam coś tam myśleć, coś tam pisać po pomyśleniu, ale za ciężko. Ambicja na dzisiaj: znaleźć wygodną pozycję do spania.


Wnoszę, że przyjazny to kraj, nie trzeba się spinać ani śpieszyć.
OdpowiedzUsuńPraca na wszystko wystarcza, nie to co u nas.
Nie wiem dlaczego najmłodszy kraju się trzyma,
choć trudno młodym tu żyć, gdy mieszkania się nie ma,
a wynajem czy zakup bardzo drogi.
@irsila, można tu żyć dobrze, jeśli też się trochę zwolni. Mieszkamy bardzo skromnie, niejeden Polak nie chciałby takiego małego domku. Ale jest nam dobrze razem :) Ludzie nie wyjeżdżają z różnych powodów. Bo sobie świetnie radzą w tym co jest, bo się boją ...
UsuńKażdy orze jak może.
OdpowiedzUsuńWszędzie dobrze,
ale wewłasnym kraju najlepiej.
@irsila, w poprzednim komentarzu pytasz dlaczego najmłodszy zostaje w Polsce, teraz sama sobie odpowiadasz, że wiesz.
UsuńŚredni syn dużo w świecie pracował,
Usuńnajmłodszy się do tego nie nadaje.
Jak widzę po szybie,ciepła tam nie ma.
Nie zamarznij.
@irsila, czyli wiesz dlaczego nigdzie się nie wybiera :) Na szczęście, średnie temperatury w Irlandii są zimą wyższe od polskich.
Usuń