Strony

poniedziałek, 5 grudnia 2022

1085. Piątego.

Wyjście z domu późnym świtem (nadal ciemno), kawa z Czarnej kawiarni (miałam nie pić, ale poszurałam w mżawce tłumacząc się przed sobą, że przecież mżawka). Po południu Fred wracał z Belfastu, więc ten mój Królik biegający zygzakami zamiast do domu przyjechał (nie po drodze) po mnie. Szybko zapłacił za zakupy w polskim sklepie, i na chatę z górki na pazurki, gdzie kot wypadł na dwór, gdy tylko otworzyliśmy drzwi (zamknęłam mu rano okno, bo ziąb straszny dzisiaj). Do obiadu słuchamy przywiezionego z Belfastu białego albumu Beatlesów. A teraz Kochany kupuje bilety lotnicze mrucząc pod nosem.
___
edit 20:30 Rodzice poinformowani o dacie pobytu Kochanego w ich domostwie, cat sitterka też już wie (w rozmowie z Aś Fred wymienił się uwagami, jak to nie warto kupować miejsca na parkingu lotniskowym za pośrednictwem Ryanaira, cwaniaczka jak z bazaru Różyckiego), kot tymczasem nie podejrzewając niczego złego i nagannego drzemie w sypialni. Mózg mój działa wolno, w sam raz, żeby dopiero teraz sobie przypomnieć, że wylosowałam Luise do Kris Kringle, który odbędzie się w pracy we wtorek przed świętami. Prezent ma mieć wartość €5, trudne zadanie (a tym bardziej teraz nic nie wymyślę). Wysłuchaliśmy wspomnianej przez Hebiusa płyty Revolver (1966/2009), porozmawialismy trochę o Polakach, poza tym chyba nadal się oboje dogrzewamy, bo prezentujemy ruchy ślamazarne, aczkolwiek czułe.

5 komentarzy:

  1. A macie już Revolver (remastered 2022)? Ze dwa tygodnie temu rozpływali się w radiu (PR2) w zachwytach nad tym wydawnictwem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy wersję "Revolveru" wydaną w 2009, o nowej dowiaduję się od Ciebie.

      Usuń
    2. Tak jednym uchem słuchałem, ale ponoć dla fanów zakup obowiązkowy :)

      Usuń
    3. Nie wiem czy jestem wielką fanką Beatlesów. Niektórych ich rzeczy bardzo dobrze się mi słucha, serce rośnie, gdy widać u kogoś rozwój.

      Usuń
    4. @Dariusz, chyba nie mamy (wypowiadam się w imieniu małżonki intuicyjnie, bez konsultacji, więc liczba mnoga jest nieautoryzowana) tak ograniczonych zainteresowań, by kupować wszystko co wyszło na temat The Beatles. Nasza doba ma 24 godziny i nie chcielibyśmy się ograniczać do słuchania czwórki z Liverpoolu. Oczywiście bardzo byśmy się cieszyli, gdybyśmy dostali w prezencie "Revolver" tak wzbogacony, jak w remasteringu z 2022, to z pewnością byłby jeden rodzynków w naszej kolekcji, ale to wydawnictwo ma wysoką cenę, a już mamy je w wersji zrekonstruowanej cyfrowo, tyle że bez tak licznych "ekstrasów", a i ilość miejsca na naszych półkach jest ograniczona. Za to powtórzę za Moniką: serce rośnie, gdy widać rozwój. Od "Revolvera", to sama przyjemność wsłuchiwać się w odkrywane przez Beatlesów sposoby uzyskiwania dźwięków i budowania z nich klimatu utworów, to niesamowite, jak z kiwających się "Kenów" z przyklejonym uśmiechem, śpiewających rytmiczne bujanki, przeistoczyli się w poszukujących twórców przyrzucających muzykę rozrywkową na zupełnie nowy poziom. Nawet dziś, gdyby ktoś tak grał, jak oni na "Białym albumie", zyskałby miano twórcy alternatywnego. I to jest chyba powód, dla któego mam dla nich taki szacunek: Nawet dziś gros twórców popularnych, nie mówiąc już o masowych chałturnikach w stylu Żenka, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele im brakuje do poziomu The Beatles, a ci, którzy weszli na ich pułap, również uchylają kapelusza, jak uczeń, który może i w wielu aspektach przerósł mistrza, ale nadal pamięta, kto jest profesorem.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.