Wyjście z domu późnym świtem (nadal ciemno), kawa z Czarnej kawiarni (miałam nie pić, ale poszurałam w mżawce tłumacząc się przed sobą, że przecież mżawka). Po południu Fred wracał z Belfastu, więc ten mój Królik biegający zygzakami zamiast do domu przyjechał (nie po drodze) po mnie. Szybko zapłacił za zakupy w polskim sklepie, i na chatę z górki na pazurki, gdzie kot wypadł na dwór, gdy tylko otworzyliśmy drzwi (zamknęłam mu rano okno, bo ziąb straszny dzisiaj). Do obiadu słuchamy przywiezionego z Belfastu białego albumu Beatlesów. A teraz Kochany kupuje bilety lotnicze mrucząc pod nosem.
___
edit 20:30 Rodzice poinformowani o dacie pobytu Kochanego w ich domostwie, cat sitterka też już wie (w rozmowie z Aś Fred wymienił się uwagami, jak to nie warto kupować miejsca na parkingu lotniskowym za pośrednictwem Ryanaira, cwaniaczka jak z bazaru Różyckiego), kot tymczasem nie podejrzewając niczego złego i nagannego drzemie w sypialni. Mózg mój działa wolno, w sam raz, żeby dopiero teraz sobie przypomnieć, że wylosowałam Luise do Kris Kringle, który odbędzie się w pracy we wtorek przed świętami. Prezent ma mieć wartość €5, trudne zadanie (a tym bardziej teraz nic nie wymyślę). Wysłuchaliśmy wspomnianej przez Hebiusa płyty Revolver (1966/2009), porozmawialismy trochę o Polakach, poza tym chyba nadal się oboje dogrzewamy, bo prezentujemy ruchy ślamazarne, aczkolwiek czułe.
poniedziałek, 5 grudnia 2022
1085. Piątego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A macie już Revolver (remastered 2022)? Ze dwa tygodnie temu rozpływali się w radiu (PR2) w zachwytach nad tym wydawnictwem.
OdpowiedzUsuńMamy wersję "Revolveru" wydaną w 2009, o nowej dowiaduję się od Ciebie.
UsuńTak jednym uchem słuchałem, ale ponoć dla fanów zakup obowiązkowy :)
UsuńNie wiem czy jestem wielką fanką Beatlesów. Niektórych ich rzeczy bardzo dobrze się mi słucha, serce rośnie, gdy widać u kogoś rozwój.
Usuń@Dariusz, chyba nie mamy (wypowiadam się w imieniu małżonki intuicyjnie, bez konsultacji, więc liczba mnoga jest nieautoryzowana) tak ograniczonych zainteresowań, by kupować wszystko co wyszło na temat The Beatles. Nasza doba ma 24 godziny i nie chcielibyśmy się ograniczać do słuchania czwórki z Liverpoolu. Oczywiście bardzo byśmy się cieszyli, gdybyśmy dostali w prezencie "Revolver" tak wzbogacony, jak w remasteringu z 2022, to z pewnością byłby jeden rodzynków w naszej kolekcji, ale to wydawnictwo ma wysoką cenę, a już mamy je w wersji zrekonstruowanej cyfrowo, tyle że bez tak licznych "ekstrasów", a i ilość miejsca na naszych półkach jest ograniczona. Za to powtórzę za Moniką: serce rośnie, gdy widać rozwój. Od "Revolvera", to sama przyjemność wsłuchiwać się w odkrywane przez Beatlesów sposoby uzyskiwania dźwięków i budowania z nich klimatu utworów, to niesamowite, jak z kiwających się "Kenów" z przyklejonym uśmiechem, śpiewających rytmiczne bujanki, przeistoczyli się w poszukujących twórców przyrzucających muzykę rozrywkową na zupełnie nowy poziom. Nawet dziś, gdyby ktoś tak grał, jak oni na "Białym albumie", zyskałby miano twórcy alternatywnego. I to jest chyba powód, dla któego mam dla nich taki szacunek: Nawet dziś gros twórców popularnych, nie mówiąc już o masowych chałturnikach w stylu Żenka, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele im brakuje do poziomu The Beatles, a ci, którzy weszli na ich pułap, również uchylają kapelusza, jak uczeń, który może i w wielu aspektach przerósł mistrza, ale nadal pamięta, kto jest profesorem.
Usuń