Strony

poniedziałek, 12 grudnia 2022

1092. Dwunastego.

Rano mgła morska pojawiła się przed Termon i ciągnęła bez przerw aż do Drołdy. Bardzo wymarzłam w pracy. Po południu powietrze w mieście zgęstniało do białej zawiesiny, która osiadała szadzią na krajobrazie. Na czwartą umówiona byłam do lokalnego uzdrowiciela, poszło względnie szybko, na razie mam mieć morfologię krwi (pobranie w środę). Fred siedział ze mną w poczekalni, bo na zewnątrz zimno jak diabli w tej upiornej mgle, która w ciągu dnia dotarła i do naszej wioseczki. Przez zasiedzenie małżonek dostał drugiego boostera (nie wie jakiego typu, bo taki już jest mój Kochany - kłuj pani, bo idę do domu), więc jeszcze chwilę siedzieliśmy w cieple wiejskiej przychodni na wypadek poszczepiennych sensacji. Ogólnie not too shabby, szyja mniej mi dzisiaj dokuczała. Wyjaśniła się też sprawa zniknięcia Anny, sąsiadka zadzwoniła do nas ze szpitala z podziękowaniami (w ciągu dnia jej młodsza siostra zapukała do  Freda, żeby zaprogramował czasowe uruchamianie bojlera w domu Anny). 

Kochany mówi, że jest podminowany, sam nie wie czym (pogoda?). Udziela mi się jego nastrój. Utopiłam myszkę komputerową w herbacie, po czym tak się zaaferowałam jej suszeniem, że herbatę do połowy wypiłam, co wcale nie jest śmieszne biorąc pod uwagę, że myszka była na baterię. Ciężko mi się pisze mgr (leń czy pogoda?), tzn. wcale się nie pisze. Poza tym nie chce mi się iść jutro do pracy.
___
edit 22:30 Fred mnie poinformował, że Ryszard również coś przeżywa (atakował Fredowe nogi i pastwił się nad butami, wyłaził i wracał do domu jak z pieprzem). Teraz śpi kocisko w nogach łóżka z nosem na kwintę; światło zgaszone, Kochany pod prysznicem, za oknem zima.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.