Strony

niedziela, 25 grudnia 2022

1105. Dwudziestego piątego.





Słoneczny, optymistyczny dzień. Podczas śniadania wręczyliśmy rodzicom prezent. Po odpoczynku wyjechaliśmy na groby i do wujostwa. Wizyta u cioci Ksty była krótka, w sam raz, żeby nie wgłębiać się w podziały (ciocia i kuzyn ucieszyli się z poznania Freda, teraz będą mogli podać wieści dalej). Był internetowy kontakt z Usz (wydaje się szczęśliwa z rodziną partnera) i z Juliją spędzającą święta z naszym kotem (chyba właśnie tego było jej trzeba). Późny obiad: pierogi ruskie i z kapustą. Wieczorem oglądamy Amelię (2001).

La chance, c’est comme le Tour de France. On l’attend longtemps et ça passe vite. Quand le moment vient, faut sauter la barrière sans hésiter.

3 komentarze:

  1. Bez śniegu, ale pogoda w sumie nie najgorsza ci się trafiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście pogoda obleci, może nie jest taka jaką pamiętam z dzieciństwa, ale przynajmniej można przemieszczać się bez problemów.

      Usuń
    2. U mnie niedziela była ponura, a w poniedziałek padało od samego rana. Zero zachęty żeby się z domu ruszyć dalej, niż na śmietnik.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.