Strony

niedziela, 4 grudnia 2022

1084. Zmarznięta, zadowolona, zmęczona.

Z rozmów porannych wykluł się nam pomysł na postanowienie noworoczne: poszukam miejsca, gdzie mogłabym otworzyć rachunek oszczędnościowy.

Przed wyjazdem do Aś przyjaciółka poinformowała nas, że jej współlokatorka zgodziła się pomieszkać z naszym kotem. Oznacza to, że Fred może do mnie dołączyć choćby na dwa dni świąt w Polsce (czy znajdzie bilety w sensownej cenie to jeszcze nie wiadomo, ale jedna przeszkoda z drogi).

W deszczowym pyle dojechaliśmy do Newry i Kochany kupił prezent dla mojej mamy (śliczny sweter Armaniego; dla tatki od jakiegoś czasu jest odłożony do zapakowania pod choinkę brązowy kardigan Pringle of Scotland), a mi dostał się płaszcz Michaela Korsa (czarny w jasne prążki, bardzo w stylu lat 20-tych; chyba byłam grzeczna). Wróciliśmy do republiki przed trzecią, było trochę czasu na coś ciepłego do picia oraz fruit cake u Ruby Ellen's: 


Dudziarze i chór ruszali w miasto z punktu oddalonego od restauracji o kilka kroków, spotkaliśmy tam Aś i Juliję. Uczestniczyliśmy w rozświetlaniu wsiowej choinki, wysłuchaliśmy kilku pastorałek, potem przyjaciółka zaprowadziła nas do lokalnej szkoły w której właśnie kończył się świąteczny kiermasz.




Zmarzłam. O zmroku zabraliśmy samochód z Newry st, żeby dojechać do Aś na herbatę i słodkości. Po pogaduchach do samochodu i w zimnym deszczu do domu, najszybciej jak się da. Wieje wiatr ze wschodu, brrrr.

9 komentarzy:

  1. Pewnie, że byłaś grzeczna, aż mi się micha cieszy na samą myśl. Ja za to zostałem dopieszczony przez Juliję komplementem na temat ubrania, że wygląda na XIX-wieczne. Może i tak, ale mnie się podoba ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Wolandzie, Julija mówiła też o spodniach, które są takie same jak w latach 80-tych XX wieku. A człowiek pamięta, że wtedy już żył 😃

      Usuń
  2. Nie macie w irlandzkich bankach tak jak u nas, że oprócz konta podstawowego oferują też oszcządnościowe?

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, kiermasz. Zraziłem się kiedyś (- A kto panu pozwolił robić zdjęcia? Spytał się pan, czy można? - naskoczyła raz na mnie jedna pani handlująca na świątecznym kiermaszu, gdy robiłem fotki mniej więcej takie, jak ta twoja druga) i od tego czasu na żadne czysto lokalne nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, niektórzy nie lubią być znienacka fotografowani. Czasami czują się w danym momencie brzydcy, czasem to lęk przed oceną, albo też po prostu ukradli to, co sprzedają. W takiej sytuacji pewnie nadal chodziłabym na kiermasze (jeśli lubię).

      "Aha" ma także znaczenie ironiczne i może być zinterpretowane jako obraźliwe. To tak przypominam, bo widzę, że często używasz i czasami brzmi to mocno dwuznacznie, a bywa, że jednocześnie nie o to Ci chodzi (chyba).

      Usuń
    2. Aha, kiermasz - to raczej do mojej drugiej lektury blotki i tego, że zapomniałem, czy byłem z pieskiem :D - stąd od razu drugi komentarz, bo wydawało mi się ze niczego nie skomentowałem.
      Nie, do samej idei kiermaszu nie mam zastrzeżeń. nadal u siebie chodzę na Jarmark Średniowieczny na św. Jakuba - który też jest w sumie kiermaszem, tylko z większa ilością straganów i sprzedawcami bardziej obytymi w świecie, więc wszelkiemu fotografowaniu przyjaznymi.

      I jeszcze - czy na tym zdjęciu, takim jak te twoje, da się zobaczyć kto czym handlował i jak wygląda :D Ja też wtedy pstrykałem takie ogólne widoczki. Co zresztą można sprawdzić, bo mam rzecz na blogu:
      https://hebius.wordpress.com/2017/04/09/1120-d-o-w/

      Usuń
  4. Patrzę na te zdjęcia i zastanawiam się dlaczego nie potrafię zdecydować się na kolorowe wzorzyste skarpety. Może ten brak nadrabiam wyobraźnią ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Antoni Relski, wyobrażasz sobie, że masz kolorowe skarpety? 😊

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.