Strony

piątek, 27 stycznia 2023

1138. TGIF.

Spodziewałam się, że Kochany wróci po tym, jak wyjadę do miasta, ale mąż zrobił mi niespodziankę i już o czwartej rano był w łóżku.

Przemiły dzień ze sporą ilością chodzenia. Najpierw zrobiłam rundkę przed szychtą, potem w pracy z buta udaliśmy się na Drzwi Otwarte do jednej ze szkół. Atmosfera sprawiła, że ogromnie zachciało mi się uczyć. Czegokolwiek. Czas nauki to najfajnieszy czas. Saren podwiozła mnie do domu, więc mogłam się jeszcze zobaczyć z Fredem, który miał parę stresujących spraw do ogarnięcia (w tym pracę), więc wcześniej wyjeżdżał z domu. Przez jakiś czas jedynym strupem na głowie był kot, który odprowadził mnie rano na przystanek i słuch o nim zaginął (nawet Anna zapukała z pytaniem, czy już wrócił). Gnojek w końcu pojawił się o osiemnastej (i szlaban). Rozmawiałam z rodzicami (o różnościach, czyli kontrola nastrojów) i z Lusiem (o filmach, zmarłej cioci, dlaczego ludzie są jacy są). Czytam, podkreślam tekst ołówkiem. 

2 komentarze:

  1. Dyrektor Markowski (Biblioteka Narodowa) nawet coś takiego zalecał (podkreślenia, notatki, uwagi), ale osobiście nie jestem przekonany do mazania po książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, dyrektora Markowskiego nie znam, natomiast jak chcę coś zapamiętać, żeby móc wrócić do fragmentu, podkreślam (czasami nawet długopisem).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.