Strony

niedziela, 10 września 2023

1364. Wsiowo.

Po śniadaniu poszłyśmy z mamą na cmentarz rozmawiając przy okazji o różnych rzeczach (pani Bzowa w czasach peerelu załatwiła babci Mani dywan, który teraz sezonuje się w stodole; w lipcu rodzice byli w Miasteczku i nic nam nie powiedzieli, albo nie pamiętam - w każdym razie mamie się nie podobało, szczególnie niedawno zabetonowany rynek spotkał się z jej dezaprobatą). Niebo zupełnie bezchmurne przez cały dzień. 

Na podwórku tuż przy ścieżce takie coś:


Coraz cieplej, wszyscy zalegamy, u kotów nie inaczej. Tutaj Wojtuś Przytulaczek, który całymi godzinami wyleguje gruby brzuszek na tapczanie:

Snuję się. Nad dyskusją usiłuję "pracować" dopiero po obiedzie, bez większych sukcesów. 

Trafiłam w telewizorni na końcówkę Polowania na much Wajdy - warto kiedyś obejrzeć całość tego dziwactwa. 

Fred zadzwonił z Jeleniej, że się nudzi bez żony i zaraz wraca; zapadłam w sen z którego obudziłam się, gdy do pokoju wszedł Kochany, było to jednak dziwne obudzenie (ciało funkcjonowało lepiej niż umysł). Poszliśmy z mężem na spacer, ale kółko było szybkie (po czwartej nadal za gorąco, do tego sklep zamknięty, więc nie można było kupić zniczy). Ogólnie jestem zmęczona albo senna, może po prostu upał mi doskwiera. Kochany mówi, że już go dopada stres z powodu zbliżającej się podróży. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.