Strony

poniedziałek, 18 września 2023

1372. Nicniedzianiesię.

Chłodno, mam zimny nos i ciągle smarkam. Nie wiem czy to alergia, czy nos przeżywa szok klimatyczny. W każdym razie na szyi powiewa czerwony szalik w białe grochy. W pracy sztuk dziewięć nowego narybku: Kalem, Adam, Dżim, Lorenco, Luk, Szanon (już pyskuje), Kersti, Tasza i Rijana, podobno ma być też Dżon. Kupuję buraczki-do-kaczki do obiadu i pędzę do kota zamkniętego w domu (Ryszard dostaje jedzonko i wybywa na dzielnicę, bo akurat przestało lać). Wrzucam do pralki część wakacyjnej garderoby. Kochany wraca z Mullingar w sam raz na posiłek (kot się z nim wita; jest postęp, foch jakby mniejszy). Po obiedzie rozkładam się z prasowaniem wyschniętej pościeli, żeby zrobić miejsce do suszenia (w tym czasie oglądam dwa nowe filmiki Gosi ze Szkocji). Czyli nic się nie dzieje, ale jestem zadowolona (z większości rzeczy, poza kontaktem z dziekanatem, którego nie ma, gdyż ponieważ urzędy po pandemii okopały się w twierdzach).

1 komentarz:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.