Małżonek odwiózł mnie do pracy i wrócił do domu zrobić duuużo rzeczy (np. umył okna).
Po moim powrocie zaszliśmy do Katlin wręczyć jej prezenty krismasowe, obowiązkowo musieliśmy więc wejść, usiąść w salonie i odbyć z gospodynią pogadankę o świątecznych potrawach. Potem obiad Fredowy (kalafior z beszamelem, gdyż lubię) i wałęsanie się po Kuchniosalonie z gadaniem. Prysznic. Dzwonienie do rodziców, żeby się pośmiać z wiadomej sprawy politycznej. Za Pierwszego Tuska zaczynałam blogowanie oraz poznałam małżonka mego aktualnego. I patrzcie no państwo, dzisiaj Drugi Tusek.
Deszcz myje czyste okna.
A tak mi się jakoś skojarzyło:
OdpowiedzUsuńNad miastem noc i pada deszcz.
Co cały świat obmywa z win.
Wydaje się, że każdy grzech
można by utopić w nim.
Kościoły i burdele śpią.
Tym samym wymęczonym snem.
Tą samą otulone mgłą.
Miesza się dobro ze złem.
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_bukartyk,u_fryzjera.html
BBM: Ty wiesz, jaka to radość?? Jaka ulga??!...
OdpowiedzUsuń