Słabo spałam, wierciłam się, budził mnie własny kaszel. W pracy jako tako, Saren powiedziała, że dostanę informację zwrotną w temacie podania. Nie dostałam. Po powrocie zjadłam obiad samotniczy, odprawiłam się, kupiłam trzy książki na czytnik (Rogersa, Horney oraz autobiografię Allena) i ... poszłam spać. Organizm tak potrzebował być w pozycji leżącej, że wygrzebałam się z pieleszy dopiero przed chwilą, jakbym antycypowała wejście Freda do domu (Kochany wrócił w momencie, gdy włączałam prysznic). Łeb boli jakby mniej. Po namyśle stwierdzam, że ebooki kupiłam niezłe.
Tę właśnie pozycję leżącą uprawiam od kilku dni i zamierzam nadal. Muszę odpocząć, a zwłaszcza odespać.
OdpowiedzUsuńOdespanie jest miłe :)
Usuń