Drobiazgowość jest, i owszem, ale nie ma za wiele drobiazgów do zapisania. Za oknem paprochy i wiatr. Fred również miał wolne, więc siedzieliśmy przy laptopach śledząc koleje świata. Przerabiałam cv uświadomiwszy sobie, że nie pasuje do oferty (starą wersję mojego życiorysu gdzieś tam na piętrze mają, ale przecież im nie napiszę, żeby sobie poszukali). Cyzelowałam i cyzelowałam, wyszło kilka zdań listu i kilka poprawek w cv (wysłane kwadrans po trzeciej).
Gdy już odhaczyłam strupa, zajęłam się głupstwami: obejrzałam Gosię ze Szkocji oraz podsumowanie Haru Basho (warci zapamiętania są Takerufuji i Ōnosato). Wieczorem zadzwoniłam do rodziców i wspomniałam o seansie sumakowym, więc mama się rozrzewniła. Akebono, Takanohana, Musashimaru, Konishiki — oglądałyśmy ich na satelicie, chyba nawet po niemiecku :D (poza tym mama już ma urlop oraz kapusta na bigos została kupiona).
Z rozpędu obejrzałam Inside the Closed World of Sumo (2020). Ciekawe, interesujące. A teraz chce mi się spać.
Moja mama kupił kapustę na bigos za wcześnie i już ją zdążyła zjeść :D (trochę pomogłem jak byłem przez chwilę w piątek)
OdpowiedzUsuń@Dariusz, nie przewiduję takiego wypadku ;). I cieszę się, bo mama robi pyszny bigos.
UsuńDzięki Tobie poznałam nowe słowo :D
OdpowiedzUsuń@Misteriosa, które słowo masz na myśli? :)
UsuńCyzelować. Nigdy wcześniej go nie słyszałam :)
Usuń@Misteriosa, sądziłam, że chodzi o "sumaki" (to jest słowo używane chyba tylko między mną i mamą :D).
Usuń