Strony

niedziela, 30 czerwca 2024

1657. Rozgrzewka.

Wstałam o siódmej, Kochany leżakował dłużej (ale też wcześniej położyłam się spać, padłam na twarz tuż po północy). Coś tam sprawdzałam, bardzo wolno, a Fred pisał swoje pisadełko. Obiad zrobiłam dziwny, wyszedł wege (ryż, kupne hamburgery z kalafiora, trochę falafela i brokuł z sosem jogurtowym), a po nim telefon do tatki (w lesie burza), spacer nad morze i powrót przed szóstą. Na plaży Kochany zadzwonił do Krakusów i pokazał im nasze krajobrazy, a ja znowu zjadłam snickersa (bo ostatnio, w piątek, to był snickers, nie mars; błąd rzeczowy poważny, gdyż marsów nie lubię) i znalazłam kolejną skamielinę, być może koralowca, tym razem drobnego:

Zdjęć w czerwcu zrobiłam całe multum, wybrać 16 z nich sensownie to niepodobność. Ponieważ gór trochę na blogu było, do szesnastki wpadają raczej inne, niemniej (nie)ważne.


Małżonek żegna się ze starą pracą na raty.
Poszedł już spać, bo musi zerwać się przed świtem.
Jeszcze poślęczę nad cudzą głupotą.

5 komentarzy:

  1. Snickers ma fajne reklamy, ale jak dla mnie też jest za słodki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, nie wiem jakie reklamy ma snickers. Ma inny smak niż mars i dlatego wolę go od marsa. Ale jem bardzo rzadko, rzeczywiście za dużo słodyczy.

      Usuń
    2. Chodziło mi o reklamy cyklu gwiazdorzenie (Zjedz snickersa) z Joan Collins przykładowo.

      Usuń
    3. https://www.youtube.com/watch?v=uii3VhELiuE

      Usuń
    4. @Dariusz, aaa, rzeczywiście kojarzę. Ale nie pamiętałam, że to reklama snickersa (jestem beznadziejnym targetem, mój mózg losuje randomowe rzeczy do zapamiętania).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.