Strony

poniedziałek, 9 września 2024

1728. Korby.

Rano odsłuchałam do końca Poirot Investigates, całkiem przyjemne wykonanie Sucheta (podobno z 1990 toku). A ponieważ okazało się, że słuchanie podczas rozglądania się po mieszkaniu i szukaniu sobie roboty bardzo mi konweniuje, rozpoczęłam następnego audiobooka, The Murder of Roger Ackroyd w wykonaniu Hugh Frasera. A jakież to korby mnie dopadają? Otóż, kobiety semi-bezrobotnej: są mi potrzebne dwie zielone poszewki na poduszki, i może by tak przemalować na seledynowo drzwiczki od kuchennych szafek? Kącik kawowy, gdzie w jednym miejscu naszego Mikrokuchniosalonu można trzymać młynek, filtry i utensylia kawowe już jest. Teraz tylko mus poprzestawiać wszystko inne.

Anne zapytała, czy w sobotę oraz niedzielę rano któreś z nas może zajrzeć do Junony. Nie ma problemu. Kochany wrócił z niewielkim poślizgiem (korek), zjedliśmy dobry obiad (rozmowy o wszystkim, o rudym kocie z osiedla po drugiej stronie rzeki, który chodzi tak, że to może być kuzyn Rysiowy, o spodziewanych przymrozkach, o blogowych dyskusjach, które ścinają nam krew). Jeszcze chwila, jeszcze zagłębiam się w średnich lotów metafory pana Zająca.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.