Strony

poniedziałek, 23 września 2024

1742. Gosposia.

Dzień kończy się pająkiem i zaczyna pająkiem (wczoraj pająk na kurtynie prysznica, dzisiaj pająk na zamknięciu chlebaka). Transportuję pająki do ogródka w plastikowym pudełku. 

Zazwyczaj najlepiej śpię nad ranem, nie tym razem jednak, czekała mnie wizyta pana majstra, więc wygramoliłam się z sypialni, gdy Kochany był jeszcze w domu. Plan następujący: majster, porozmawiać z tatkiem, przygotować foldery dla uczniów, wysadzić chryzantemę do doniczki. Plan w działaniu: po śniadaniu Safron zagadała na whatsappie jak tam i czy coś przegapiła, odpowiedziałam jej, co wiem i że też czekam na Godota. Majster Pol przyjechał dziesięć minut przed czasem (jakiś taki znękany porannym poniedziałkiem), odkręcanie i przykręcanie rurki zajęło mu kwadrans, w tym czasie opisałam połowę folderów. Zadzwoniłam do tatki, ale nadal był zajęty pracą przed domem (asystenci: Maciej i Zosia; Zosia wskakiwała w wykopane przez tatę dziury, Maciej przyszedł na głaskanie, żeby było wiadomo, kto jest najważniejszy). Chryzantemę kupioną kilka dni temu przez Freda wysadziłam do ozdobnej doniczki przed domem. Testowałam, czy majstrowi udało się naprawić to, co nawalało. Niestety, czyszczenie dignsa nie pomogło, jeśli chcemy podgrzać wodę, podgrzewamy jednocześnie grzejniki, czy się to nam podoba czy nie. Zrobiłam obiad (myślę o babci Mani, jak ona to znosiła, robienie obiadu codziennie przez 60 lat). Z rozpaczy zabrałam się za robotę papierkową, ściubienie tabelek do akredytacji. Przerwałam w połowie. Awrio. Folderów nie dokończę. Awrio. 

Kochany jest zbyt zmęczony na wspólne oglądanie dramatu psychologicznego. Odkładamy to na później. Francuski i książki, do wyboru, do koloru [alles, was das Herz begehrt].

5 komentarzy:

  1. Coraz chłodniej się robi, to chyba i tak za chwilę będziecie włączać grzejniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz ogrzewanie odpowiada za ciepłe kaloryfery i wodę w kranach. Ciepła woda jest magazynowana w izolowanym zbiorniku, więc jeśli raz ją podgrzejemy, wystarczy lekko ją dogrzać, by trzymała temperaturę. Dzięki temu o każdej porze możemy umyć siebie, czy naczynia - bez oczekiwania na zagrzanie. Po to jest zawór między systemem podgrzewania wody a wodą grzewczą (do kaloryferów), żeby ciepłej wody nie marnować na ogrzewanie domu, gdy tego nie chcemy, a nie chcemy, gdy temperatura przekroczy tą, jaka nam jest potrzebna.. Gdy zawór przepuszcza, po pierwsze non stop wystudza wodę do kranów i trzeba ją ciągle dogrzewać. Po drugie, przegrzewa mieszkanie. Konsekwencje są takie:
      1. Konieczność czekania na ciepłą wodę, aż się zagrzeje system = niewygoda + dodatkowe koszty koszty (zagrzana woda do kranów stygnie podgrzewając mieszkanie wtedy, gdy tego nie chcemy i płacimy za każdym razem, gdy chcemy ją podgrzać do temperatury użytkowej).
      2. Przegrzewanie mieszkania = wzrost kosztów ogrzewania + niezdrowa dla organizmu temperatura.
      Sezon zimowy sprawi, że da się wykorzystać więcej niepotrzebnego grzania. Tle, że to oszczędność jak na cenach paliwa za Obajtka - podniósł je drastycznie z chwilą wybuchu wojny w Ukrainie, po czym nie opuścił, gdy ceny światowe spadały. A potem, gdy ceny światowe znowu rosły, on nie musiał podnosić cen, bo były już podniesione.

      Usuń
    2. Dziękuję za tak wyczerpujące i dogłębne naświetlenie sytuacji.

      Usuń
  2. BBM: Wygląda mi na to, że też należysz do klubu GOTUJĘ, KIEDY MUSZĘ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @BBM, zdecydowanie się w tym nie spełniam ;) Z Kochanym wymieniamy się przy gotowaniu, żeby się tym nie znudzić, ale ostatnio to ja nie pracuję, więc ciągle gotuję i to mi przypomina o mojej babci Mani. Gdy była już bardzo wiekowa, myślałam, że to jej gotowanie to taki dobry sposób na aktywizację, a teraz nie jestem taka pewna.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.