Strony

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

1952. Lany poniedziałek.

Gdyż padało tu i tam. Myślałam wyjść z domu na miasto, ale mamy w sumie spory kawałek do interesujących miejsc oraz żadnej pewności, że deszcz nie pojawi się ponownie w kwadrans. Przejaśniło się dopiero dobrze po trzeciej, gdy blisko już było Fredowego powrotu. Pewnie z tego wynikła chętka obiadu w suszarni. Kochany zaskoczył mnie przyjeżdżając przed piątą, wziął prysznic, przebrał się i mogliśmy wyjechać na miasto.



Suszarnia, spacer z psem wcześniej niż grafik przewiduje (i tak pod koniec złapał nas deszcz); włączam zmywarkę, siedzimy w salonie z Piesełem. Jutro wczesna pobudka i senne wędrówki ludów.

4 komentarze:

  1. Lany poniedziałek jest już lany jedynie z nazwy, albo gdy popada z nieba. Nie zauważyłem, by nawet na wsi ktoś jeszcze kultywował tradycje dyngusa. A mocno ciepło było, więc ganianie z psikawką mogłoby stanowić nawet niezłą frajdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, u nas był lany wyłącznie z okazji pogodowej. Gdy mieszkałam w Polsce polewanie przechodniów było jeszcze realnym problemem, ciekawe, że ten zwyczaj zanika, bo w zasadzie jest zgodny z potrzebą wielu rodaków: dokuczenia drugiemy bez konsekwencji.

      Usuń
  2. W moim otoczeniu, obficie polewali wodą innych, ludzie młodzi i bardzo młodzi...wątpię by kierowali się chęcią dokuczenia rodakom. Kraj ojczysty z dalszej perspektywy jawi się jako obszar zaludniony przez bestie. Ale to może "wina" sielskiego otoczenia w jakim teraz przyszło Ci żyć ? Ach spotkać na drodze, tego faceta z psem...marzenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Karuzelo, no właśnie :) Obficie powiadasz? Czyli mamy dwa sprzeczne świadectwa :D. Opisywałam już jak to się odbywało u mnie w domu: komu się pierwszemu przypomniało, szedł do kuchni, nabierał garstkę wody (albo moczył tylko palce) i kropił domowników mówiąc śmigus dyngus. Ale można też inaczej. Można zaczekać aż ktoś odświętnie się ubierze i wtedy gdy najmniej się tego spodziewa oblać go od stóp do głów. Bez konsekwencji, gdyż ...

      No coś ty, na żartach się nie znasz.
      Wrażliwiec.
      Taka tradycja.
      To tylko woda.
      Wszyscy tak robią.
      Denerwujesz się, bo przegrałeś, a ja wygrałem.


      Niektórzy to lubią i według takiego wzorca żyją, to prawda.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.