Strony

sobota, 24 maja 2025

1985. Dzień pierwszy.

Zielono, zieleni się w oczach. Wszystko kwitnie, także kosaćce cioci Stachy (to chyba kosaćce poniemieckie, mama pamięta je od zawsze). Obudziłam się o ósmej czasu lokalnego, zmęczona, ale z imperatywem niemarnowania wakacji. Na śniadanie ogórki małosolne z Czajkowa (nie tego Czajkowa, ale też z Wielkiej Polski). 

Kawa dla Kochanego, następnie jajecznica z czterech jaj dla Kochanego, tatko wraca z zakupów, więc jest cytryna. Herbata z cytryną, dosypuję cukier. Jeszcze pamięta babcię, mówi mama (w sensie: torebka cukru leży otwarta już trzeci rok). Poszliśmy z Kochanym na cmentarz, po drodze kupiłam cztery wkłady do zniczy. Na cmentarzu zaskoczenie: przy wejściu zamontowano wkładomat, całkiem niedawno, na monety 5 i 2 zł (wychodzi taniej niż w sklepie). Europa ;) Ciekawe jak w dłuższej perspektywie zareagują tubylcy na ten przejaw rozwoju w kierunku materialistycznej Unii ;) 

Pogoda w ciągu dnia zmienna, czasami nawet ciepło i przyjemnie. Łapała mnie senność, do wyboru była drzemka, lub podróż, więc po obiedzie wyjechaliśmy do miasta. Najpierw Kot, bardzo miła obsługa w osobie Zuzi (dwie różne kawy, Honduras i Brazylia). Potem lody w drugim miejscu.


Spacer naokoło stawów, krótki postój pod tężniami w którym przeszkodził nam lokalny pijaczek wyprowadzany na spacer przez partnerkę. Wędrując po mieście mogłam zauważyć bitwy na plakaty wyborcze, nie zdjęto jeszcze tych, które tydzień temu okazały się marnowaniem czasu i pieniędzy.

(lubię widoczek powyżej, przy każdej możliwej okazji robię zdjęcie tego budynku odbijającego się w stawie) Po powrocie na wieś było trochę zalegiwania przed telewizorem i wczesna kolacja (kanapeczki; politykujemy umiarkowanie, obgadujemy innych drugie umiarkowanie). Kochany rozmawiał z ciocią Ce, czyli mamy plany na poniedziałek!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.