Strony

poniedziałek, 19 stycznia 2026

2225. Blue Monday?

Odrobinę pasuje. Pogoda angielska, siąpi, na wybrzeżu wieje. Spotkaliśmy się z Kochanym po południu zjednoczeni wspólnym celem zakupów w polskim sklepie. Obkupienie wyjechaliśmy do wsi zatrzymując się po drodze tylko raz, u lokalnego rzeźnika. Bo dzisiaj steki na obiad podano (w tle In-A-Gadda-Da-Vida Iron Butterfly). Po posiłku zadzwoniłam do mamy, żeby przyswoić wiadomości niepokojące: Frania też jest niestety pozytywna :( wyniki krwi Bronka będą pod koniec tygodnia. Rzeczywistość nie nastraja do niczego ponad leniuchowanie z popijaniem herbaty. Ogaciłam się zimową kurtką i wyszłam do Anne na pięć minut, gdy tylko sąsiadka wróciła z pracy, chciałam mieć z głowy oddanie przedmiotu, który Fred zakupił dla niej na własnej karcie zniżkowej ... na zewnątrz ciemno, mokro, nasz domek taki malutki, ale przytulny, jaśniejący zaparowanymi oknami. 
___
edit 21:30 no i proszę, Youth Ditlevsen skończona (Penguin Classics, 2019). W tym czasie w Kuchniosalonie mąż długo rozmawiał z siostrą o sprawach domowych, zdrowiu, braku zdrowia i innych szaleństwach. Szwagierka dochodzi do siebie, zaś biała pantera coraz szersza, ładnie obchodzi się z nową siostrą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.