Strony

piątek, 9 stycznia 2026

2215. TGIF :)

Miałam zostać do czwartej, ale bez materiałów i możliwości postawienia pytań nie mogłam dopiąć finansów za grudzień, trudno, zrobiłam ile mogłam i wyszłam na kanapkę w B&B, żeby nie robić zakupów weekendowych na głodniaka. Kochany podjechał Babcią z pół godziny później; Lidl, sklep zoologiczny, Tesco, chodziliśmy trącając się dupkami i śpiewając kocie piosenki w rodzaju "Go meow". 

W czasie późnego obiadu odezwała się Anne, super, zaprosiliśmy ją na poobiedzie i miło czatowaliśmy. Oczywiście, sąsiadka wpadła głównie po to, aby wyściskać kocóreczki. Z njusów osiedlowych: sąsiad po prawej wyniósł się chyba na stałe (od kilku dni nie słyszałam jego psa, wieść gminna niesie, że eks-żona go odumarła, więc mógł wrócić do starego domu). Może dostaniemy za darmoszkę bilety na Przygody Lisiczki Chytruski Janáčka. 

Czyli kulturalnie coś tam mi się chce, a w międzyczasie dokończyłam Dalgliesha'97. Rozmawialiśmy też (Fred rozmawiał) telefonicznie z Elizabetą, żeby życzyć jej HPY oraz zapytać co tam co tam na zachodnim wybrzeżu (nóżka była złamana), ale szybko wymiksowałam się z opowieści, bo Original Sin ... poza tym, opowieści czasami zataczają koło, bez szkody można je zostawić w Kuchniosalonie i godzinę później poprosić męża o streszczenie najważniejszych punktów, których zaistnienie w najmniejszym nawet stopniu nas nie zaskoczyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.