Strony

sobota, 31 stycznia 2026

2237. Ostatni dzień stycznia.

Byliśmy dzisiaj ponownie w El Paso: niby kupić to czy tamto, ale przede wszystkim w świetle dziennym czujnie obejść miejsca, gdzie mogłam zgubić moją mitenkę. Nie ma. Może zgubiłam ją jeszcze w Drołdzie? Komu potrzebna jedna rękawiczka? Nikomu. Mnie, bo teraz noszę jedną. Zygzakiem, zygzakiem (żwirek dla kotów dokupiony, robale na kolację oraz inne tysz) Costa, kawa, rozmowy o wczorajszym filmie. Po drodze zerkamy na efekty niedawnego sztormu (morze nadal podrażnione, na bocznych drogach trafiają się kałuże-giganty, przy domach dyżurują worki z piaskiem, pola spuchłe od wody). 

W domu głównie relaks laptopowy. Aż do nagłej ciemnicy, gdy światło zgasło w całej wsi. Awaria prądu trwała krócej niż pół godziny w czasie której Mańka zdążyła sobie opalić od świecy dwa wibrysy, a ja mogłam zrobić to zdjęcie:

Myślę, że fotografia przedstawia adekwatnie etapy rozwojowe naszych kocóreczek.

Robiłam dochodzenie, które aplikacje pozwalają słuchać audiobooków na laptopie (nie chcę na czytniku, nie chcę na telefonie, chcę na laptopie). Dochodzenie objęło EmpikGo i Audiotekę, poczem się zniechęciłam odkrywszy, że jak rozumiem u nich na laptopie nie (albo źle rozumiem, też możliwe). Dante nie nadaje się do robienia na drutach, potrzebuję innego tekstu.

Pomimo starań, styczeń zamienił się w jeden wielki poniedziałek i śmignął raczej ponuro.

9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. @Dariusz, tam są głównie przedmioty kultu religijnego. Pomijając znajdujące się na samym dole 3 książki służące za obciążenie (dla obniżenia środka ciężkości konstrukcji, by kociczki tego nie przewracały), znajdziesz tam:
      1. Kawę single origin, dawno nie widzianą w naszych kawiarniach Kenię z upraw Mandela Estate.
      2. Zestaw filtrów do aeropressu i dripa.
      3. Miejsce na dripa i aeropress (ciągle w użyciu, więc rzadko tam trafiają, nie zdążą wyschnąć na suszarce i są znów używane).
      4. Ręczny, turystyczny, żarnowy młynek do kawy ze składaną rączką i precyzyjnie ustawianą grubością mielenia.
      5. Kilka nieistotnych drobiazgów, jak serwetki papierowe, czy odkamieniacz, który nabyliśmy, lecz ni razu go nie użyliśmy.

      Usuń
    2. Aaa... utensylia dla kawowych zboczeńców, jasne.

      Usuń
    3. Też można tak to nazwać, aczkolwiek z grubsza rzecz biorąc chodzi o to, że wolimy pić kawę od napojów kofeinowych.

      Usuń
  2. Z tego co wyczytałam EmpikGo działa na tel., tablecie, kindlu i laptopie. Nie działa na komputerze (domyślam się, że stacjonarnym?), bo ten służy jedynie do przesyłania plików na kindla właśnie. Podejrzewam, że podobnie jest z Audioteką.
    Dlaczego akurat na laptopie Ci tak bardzo zależy? 🤔

    Miałam EmpikGo chyba 3 lata temu i zrezygnowałam na rzecz Legimi, bo się okazali fiutkami 🤷‍♀️😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Aśka, no właśnie tego nie doczytałam (o laptopie). Może mi się już w oczach troiło. Po pierwsze, zaskoczył mnie związek EmpikGo z Kindlem (Kindle = Amazon, ble). Chcę mieć audio na laptopie, bo w czytniku musiałabym podpinać słuchawki, a nie mam na to ochoty. Poza tym ja nie z tych dynamicznych słuchaczy, którym głównie chodzi o szum, gdy chodzą. Słucham w domu, gdy wykonuję proste czynności, które nie przeszkadzają skupiać się na tekście.

      Dlaczego fiutkami? Legimi też podpadł, okazało się, że umożliwiał okradanie twórców.

      Usuń
    2. @Monika - Na złodzieja nie ma bata, jedni okradają twórców, inni klientów 😉
      A tak na poważnie, long story short - wiem, że niewiedza nie zwalnia z odpowiedzialności, ale jeśli kupuję abonament na jakąś usługę i odnawiam ją co kwartał (czy pół roku, już nie pamietam), to nie wczytuję się za każdym razem w szczegóły, zwłaszcza kiedy kwota i nazwa usługi są takie same. I tak było z Empikiem - ten sam pakiet i cena, ale małe kuku, bo zamiast książek bez limitu pojawił się limit. Myślę, że taki "drobiazg" jak dopisek ze str. E. byłby mile widziany. A ja to zauważyłam już po klepnięciu "płać". W każdym razie korespondencja między nami jakoś się nie kleiła, ja prosiłam o anulowanie, oni - że nie mogą, bo coś tam. No nic to, dotrwałam do końca tego abonamentu i tyle. I wiesz, nie chodzi ani o kasę, ani o ten limit, bo nawet z limitem było tego czytania więcej niż mocy przerobowych z mojej strony 😉, tylko o zasadę chodzi. I podejście do klienta (mogli chociaż zapytać, czy mogą zaproponować jakaś inną usługę taniej, no nie wiem, tak sobie zgaduję), a oni w myśl zasady "złapać frajera, w międzyczasie coś zmienimy, frajer nie zauważy".
      I tak oto stracili klienta zadowolonego, zyskali klienta niezadowolonego, a jak wiadomo nie od dziś, zła reklama niesie się szerzej niż dobra 😜

      Usuń
    3. @Monika - A miałam pisać na temat słuchania audiobooków 😄
      Ja mam aplikację na tel. i tablecie, ale audiobooki najczęściej słucham albo przez słuchawkę (jedną) kiedy przemieszczam się po mieszkaniu albo Współlokator ogląda tv, albo przez Bluetooth przez głośniki radia, kiedy siedzę w pokoju. Jakość bez porównania lepsza niż bezpośrednio z laptopa. No chyba, że masz dobre głośniki do laptopa.
      Ja też nie lubię słuchać w drodze, na zasadzie zakupy ze słuchawkami w/na uszach. Ale bardzo często słucham w aucie przez Bluetooth.

      Usuń
    4. @Aśka, postąpiłabym zapewne podobnie, pryncypia to ważna sprawa :) Mam dobry głośnik w laptopie, natomiast szumy na zewnątrz czasami przeszkadzają mi w słuchaniu na słuchawkach.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.