Strony

czwartek, 22 stycznia 2026

2228. Trwalim ...

... trwalim i przetrwalim. Następny ponury dzień, dobity porannym odkryciem, że ulubiona kawiarnia została zamknięta na kilka dni. Czyli nici z rogalika dla Kochanego, nici z czasu dla moi, w odosobnieniu, nad czytnikiem książek. Inaczej niż kiedyś, miałam gdzie pójść, w końcu to ja mam klucz do budynku w którym pracuję, ale jednak smutno. Dzień ciągnął się w nieskończoność, a po pracy wyszłam na chwilę do CO, żeby paniom w urzędzie dać list z pogróżkami i zgłosić konieczność serwisu bojlera. Gdy wracałam, padał na mnie deszcz. Deszcz. Deszcz. Szło się dobrze, byłam z siebie zadowolona (odhaczyłam kilka spraw).

Kochany przypomniał sobie, że przecież drzwi mają zamki, na antyczne klucze, ale kotom nie robi to różnicy. Tak więc nasze myszy zostały na czas wyjazdu rodziców zamknięte na klucz w Kuchniosalonie, żeby im rewolucyjne myśli nie przychodziły do tych ślicznych, włochatych łebków. 

Z Bronkiem niestety nie jest dobrze — wyniki ma słabe, w sensie anemia jakby wraca, czyli trzeba liczyć dni. Rodzice będą jeszcze czekali na kolejne wyniki w przyszłym tygodniu, ale mama już złowieszczy i pewnie ma rację. 

3 komentarze:

  1. Zamek przy drzwiach w kuchni - ciekawe rozwiązanie. Chyba się nigdzie jeszcze z czymś podobnym nie spot... A nie, wróć. Jednak widziałem coś takiego jak wynajmowałem stancję w czasach policealnych. Chociaż nie. Kobieta miała zamek w drzwiach do swojego pokoju, a kuchnia była ogólnodostępna. Zresztą gdyby nawet - wasz domek jest chyba za mały, by dało się w nim jeszcze pokój sublokatorowi wynająć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, w moim rodzinnym domu zamek był dokładnie w każdych drzwiach, jeśli tylko były drzwi, więc takie samo zjawisko w naszym domu obecnym nigdy mnie nie zastanowiło.

      Usuń
  2. A nawet się zastanawiałem przez moment, jak to było w poniemieckim domu u moich dziadków, ale nie pamiętam, czy też tak, z zamkami. Tam wszystko było zawsze pootwierane i nie zwróciłem uwagi. Dziadkowie nawet wychodząc gdzieś dalej drzwi wejściowe zamykali niejako symbolicznie, bo klucz zawsze był kładziony w okienku nad drzwiami .

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.