Niedziela.
Odpoczynek po intensywnej sobocie. Fred w południe jedzie do pracy ...
Poniedziałek
... i wraca po czwartej nad ranem (z kraciastym płaszczem od William Hunta w bagażniku). Wpuszcza kota, daje potworowi jeść, bierze prysznic, kładzie się obok i mówi, że mnie kocha.
Złożyłam wniosek o refundację pieniędzy z lotu, który się nie odbył, Ryanair bardzo wolno to przepracowuje, liczę się z tym, że kasa nie przyjdzie raczej w tym miesiącu. Fred wstaje wcześniej niż planował. I robi nam obiad, gdy to ja drzemię a w odtwarzaczu gra Acid Drinkers Are You a Rebel? (1990). Do pracy wyjeżdża przed dziewiętnastą. Pogoda jest piękna, letnia, sąsiadki odpicowane jadą na bingo. Obejrzałam sobie Skradzioną kolekcję (1979) na podstawie Chmielewskiej. Straszliwie słabe, przestylizowane, zdecydowanie lata 70-te wolę w innym wydaniu.
Linie lotnicze mają teraz od cholery roboty z lotami, które się nie odbyły i ze zwrotem kasy. Machina, która i tak działała kiepsko i powoli, została teraz mocno przytkana i trzeba się zbroić w cierpliwość, niestety.
OdpowiedzUsuńW lipcu będą kończyli wnioski z czerwca, więc sporo już nadrobili. Zobaczymy.
Usuń"Skradzionej kolekcji" chyba nie widziałem i raczej nie zobaczę, bo Starostecką trawię tylko w "Trędowatej" i "Gołoledzi" Przybory.
OdpowiedzUsuńTego drugiego nie znam. Jakiś czas temu obejrzałam ponownie adaptację Chmielewskiej z Jędrusik i ... no nie wiem, krytyczna się zrobiłam chyba. Te kobiety takie jakieś głupiutkie i ogólnie nędza. "Annie Hall" to to nie jest.
UsuńMuzykał "Gołoledź" (1975) widziałem kiedyś przy powtórce w TV Kultura - w sieci niestety tego nie ma.
Usuń