Strony

środa, 2 września 2020

260. Lepiej?

Obudził mnie sen o kotku, który brykał przed moim domem w Polsce (i jeszcze Stu pływał w basenie na środku naszego podwórka — faktycznie wiadomości z kraju zalały mnie emocjami). A potem szum, którego mój mózg nie potrafił zidentyfikować, więc otrzeźwiłam się zupełnie. Deszcz, gwałtowny, jesienny.

Fred wrócił nadspodziewanie wcześnie, bo około czwartej rano. Przed dzisiejszym wyjazdem do pracy pojechał ze mną do Drołdy, żebyśmy mogli na spółkę zapłacić ubezpieczenie samochodu. Wyszło ciut mniej, niż oczekiwałam, no i mamy to już z głowy. Po deszczu powietrze okazuje się przyjemnie ciepłe, nie mieliśmy jednak czasu na spacery. Po powrocie z miasta dowiadujemy się od Katlin, że rajd charytatywny drogami Ring of Kerry się nie odbył. Z powodu pandemii nie było możliwości zakwaterowania tak dużej grupy w hotelu. Wczoraj w Irlandii ogłoszono najwyższą dzienną liczbę chorych od maja, są więc pewnie rejony, gdzie służby nie odpuszczają.

Z rzeczy miłych telekonferencja z Kaś Matką Kotom, ciepły wieczór rozświetlony pomarańczową mgłą,  oraz Targowisko próżności (2004) Nair w mocnej obsadzie. Trudno jest powieść Thackeraya przyciąć do wymiaru bajki z amerykańską aktorką, na szczęście filmy kostiumowe są dla mnie przyjemnością samą w sobie i nie był to czas zupełnie stracony.

1 komentarz:

  1. U mnie o szóstej też padało tak intensywnie, że aż mnie to obudziło.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.