Strony

niedziela, 1 listopada 2020

320. Tutaj.

Na kota czekałam, literalnie, do północy — usłyszałam o tej porze łapki istoty wskakującej na parapet z zewnętrznej strony okna. Gdy wstałam sprawdzić, Ryszard akurat przeskoczył na pokrywę śmietnika i intensywnie patrzył w kierunku wschodzącego księżyca, widocznie musiał powiedzieć narta duchom, które się za nim przywlokły do naszego ogródka. Zawołany, ucieszył się i energicznie wlazł do domu, pewnie miło spędził halloweenowy wieczór. Fred wrócił o spodziewanej godzinie i miałam dla niego taką radosną nowinę, że kot był nie zaginął z zapaleniem płuc jak ostatnio. Teraz oboje śpią w jednym łóżku, wchodzę do sypialni, a tam dwa chrapiące ryjki w fazie nrem :)

Nie brakuje mi 1 listopada w Polsce, od wielu lat z rodziną święta były ostrożne, spokojne, nasze. Teraz jestem tutaj i jest dobrze. W naszej Irlandii to pierwszy dzień zimy; pierwszy sztorm sezonu, Aiden, wysztormia się do pusta. 

Wróciłam do zapisywania tego, co robię, bo bardzo potrzebuję ustrukturyzowania dnia, ewaluacji, coraz bardziej się ze wszystkim rozłażę, niedługo zrobię się gnuśną, starą babą. Mam niby-bullet journal, stary zeszyt w którym zapisuję jakie mam nawyki. Cieszy mnie pisanie piórem.

A Szerlok u mnie na wykończeniu. Wczorajszy odcinek, The Golden Pince Nez, był wspaniale zagrany, Brett miał jakby więcej wigoru, chwilami powróciła zalotność postaci z dwóch pierwszych sezonów. Czekając na przebudzenie męża, z okazji święta zmarłych zapewne pochłonę dwa kolejne odcinki.

3 komentarze:

  1. Mnie 1 listopada z rodziną trochę brakuje, ale ja już nie mam tego od 6 lat. Z samą babką to jednak nie to samo co w większym gronie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest tak jak jest z powodu emigracji. A dlaczego u Ciebie tak?

      Usuń
    2. Odkąd babka leży nie mogłem jej przecież zostawić samej. A do mnie mama na 1 listopada nie mogła przyjechać, bo w mieście mamy tylko jeden grób (dziadka), a tam u nich na wsi pięć i zawsze się na święta zjeżdżała rodzina od strony ojca, więc gospodyni była potrzebna na miejscu.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.