Śniłam urodziny mamy — jakby dopiero miały być te, które już były. Przechodziła na emeryturę, co w realu nie miało miejsca, i była bardzo szczęśliwa, a ja z nią. Coś tam liczyłam, ile będę miała lat za ileś lat, ale na jawie widzę, że wychodziły mi liczby bez sensu. Sen był po tym jak przed ósmą Fred obudził mnie swoim przyjazdem z Północnej, otworzył okno i ogłosił powrót mokrego kota. Procedura suszenia kota ukołysała mnie do tego snu :).
Dzień był uneventful, pogodowo na tyle niezachęcający, że myśl o spacerze nawet nie przeszła mi przez głowę. Po obiedzie małżonek stargany nocną szychtą zosiadł błogo przed laptopem, a ja z przyjemnością obejrzałam A Murder is Announced (1985), doskonałą adaptację Miss Marple z Johnem Castle. Jutro znowu zmiana zmiany i początek pracy o pogańskiej godzinie — Fred musi wstać po drugiej nad ranem, żeby dotrzeć na czas do Dublina ...
Miłe sny produkuje się wycierając mokrą sierść kota. Co istotne, żeby procedura tworzenia snu zadziałała, kot musi z własnej woli wyjść na spacer i dać się zaskoczyć deszczowi. Wszelkie sztuczne tworzenie takich warunków odnosi skutek przeciwny: śni się czarna plansza lub ręczne obieranie ziemniaków.
OdpowiedzUsuń... bez obieraczki.
Usuń"Morderstwo odbędzie się..." to pierwszy kryminał z panną Marple jaki czytałem.
OdpowiedzUsuńA ja czytałam Christie, ale nie pamiętam co :D
Usuń