Nawet nie zauważyłam, że wczoraj pod wieczór przyszła do mnie wiadomość następującej treści: Tá an t-iarratas grinnfhiosrúcháin déanta ar do shon comhlánaithe. Tak szybko się uwinęli? No i dobrze.
Entliczek pentliczek z myszą (1995), kolejny odcinek z szóstego sezonu, bardzo krzepiący i zabawny, zrobił mi smaka na mężowskie kotlety mielone. Z braku kotletów była na obiad lidlowska lasagne (Fred wrócił z Grafton Street przed piątą), potem wysłuchaliśmy wspomnienia o marszałku Koniewie wyśpiewanego głosem Jacka Wójcickiego, obejrzeliśmy sobie też WracaMY? (2019), dokument dla śmichu, szczególnie w obecnej sytuacji pandemiczno-strajkowej. Najbardziej podobał mi się entuzjazm grubaska (dla potrzeb filmu wywiadowanego na poboczu jakiejś warszawskiej ulicy). Z Fredem jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, więc bardziej na serio poruszyła nas zapowiedź odsłony Beast from the East 2.0, że niby pogoda w nowym tygodniu może przypominać trzydniową zimę z 2018 roku. Już to wcześniej czytałam. My się zimy nie boimy, powiem nieskromnie.
Mysz przywołująca na myśl mężowskie kotlety mielone? Oj... ;-D
OdpowiedzUsuńNie, to klopsy przywołały kotlety, mysz po prostu była jak ten prosiak-statysta, ważna dla mnie :)
Usuń