Strony

sobota, 10 kwietnia 2021

480. Półka.

Pogodowo dzień podobny do wczorajszego, temperatura w nocy zeszła do zera, nad ranem obudziłam się z uczuciem zimna i po wizycie w toalecie rąbnęłam się pod cieniutką kołdrę tak jak stałam, w szlafroku.

Śniadanie został opóźnione przez moje bezskuteczne próby zalogowania się na polskim koncie bankowym. Połączym się nawet z wideoobsługą klienta, wygląda na to, że kod utyka mi gdzieś po drodze. Sprawa pozostała nierozwiązana.

Był spacer z kotem i dojazd do wiejskiej plaży. Katlin wręczyła Fredowi urodzinowy prezent i porozmawialiśmy całkiem długo o tym i śmym. Akurat w tym czasie wyszedł z domu Majkel, mąż Anne. Wyglądał bardzo źle, ale nie chciałam pytać naszej rozmówczyni o ten wątek, chociaż z pewnością wie więcej niż my, bo minę miała przez ułamek sekundy wymowną. Czuję, że wkrótce i tak się dowiemy.

Teściowie są już w sanatorium, narobili sobie niechcący kłopotów podczas wyjazdu. Pod blokiem zostawili torby, które powinny zostać spakowane do samochodu, w jednej był laptop i zeszyt z hasłami.

Pod wieczór wyjechaliśmy do Drołdy. Ponieważ wychodziłam z domu rozmawiając przez messenger z mamą, która sprawdzała czy dochodzą do mnie smsy z Polski (kontynuacja porannej sagi bankowej), przy okazji pokazałam jej drogę do miasta i dwa supermarkety. Po zakupach trochę pojeździłam. Siedziałam za kierownicą pierwszy raz od lata. Złości mnie ta odłożona na półkę sprawa.

4 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.