z pracy, czytania kryminału i czekania na kota, którego nie widziałam od rana.
Monotonię przerwały mi pyszne pierożki zjedzone w południe (dobrze przyprawiona gęsina z żurawiną) i nieśmiały Bán, który przywędrował przed szóstą przez okno w sypialni.
Po siódmej w domu pojawił się Fred, po ósmej w końcu Ryszard. Za bardzo pieką mnie oczy, żeby dzisiaj rozprawić się z Tyrmandem, ale w Złym (MG, 2014) zostało dokładnie sto stron, które dokończę jutro.
Czytujesz tylko jedną książkę na raz?
OdpowiedzUsuńNiekoniecznie. W zasadzie ostatnio ciągle czytałam coś naprzemiennie.
UsuńJa kiedyś tak nie mogłem, ale jakoś od roku też zacząłem praktykować kilka lektur w jednym czasie. Ale tylko powieść plus coś dodatkowego, diametralnie różnego - zbiór felietonów, reportaży, opowiadań, wierszy.
Usuń