Gdy się pracuje, nie chce mi się ma inny wymiar. Zaskoczyła mnie dzisiaj Martaszka, z którą chwilę rano pogadałam i postanowiłam ten kontakt kontynuować po południu (ponad godzinę ględzenia o różnościach!). Kochany miał dzisiaj pracę, ale później, więc wpadł po mnie, kupił steka i wyjechał w trasę dopiero po tym, jak zjedliśmy zrobiony przez niego obiad.
The Straw Woman, kolejny odcinek Midsomer Murders z siódmego sezonu, ładnie wypełnił mi czas prasowania. Zwyczajnie pozytywny dzień. Trochę pada i kot prosi o wytarcie papierowym ręcznikiem. Wieczorem produkuję pracowniczą papierologię i podczytuję Solaris (Biblioteka Gazety Wyborczej, 2008).
Nie zauważyłem tego innego wymiaru. Ale to chyba indywidualna sprawa.
OdpowiedzUsuńJeśli nie musisz wstać, ale postanawiasz, to jest co innego. Nie wiem, jak jest z Tobą, ale generalnie opieka nad drugą osobą jest tak samo stresująca jak praca zawodowa. Dlatego kobiety (które częściej biorą na siebie to jarzmo) chorują na różne paskudztwa związane ze stresem.
Usuń