Teoretycznie dzień można nazwać owocnym. Od rana pranie (szaro jest i ciepło), lodówka prawie czysta i ubrania w szafie sensownie uporządkowane. Niemalże dokończyłam pisać sprawdzian dla mojej grupy i niemalże skreśliłam parę słów do Teaching Council. Ale stres i tak jest, z różnych powodów, zależnych i niezależnych. Kochany kupił nowy odkurzacz. Kot wyprosił wyjście na dwór. Jeszcze dwa dni paniki przedpodróżnej.
Dwa dni zleci błyskawicznie. A długo będziecie w Polsce?
OdpowiedzUsuńDwa tygodnie z ogonkiem :)
Usuń