Strony

wtorek, 10 sierpnia 2021

602. Solówka.

Zaczęłam dzień od słuchania solówki w Walk on Hot Coals. Frustracja w związku z papierami mi się w głowie buduje i jedyny sposób, żeby się jej pozbyć, to pchnąć sprawę do przodu. Dzisiaj tylko telefon do mamy, żeby mi przeskanowała dwa papiery. Plusem dnia była późniejsza pobudka.

Prognoza pogody osłabia — mimo wszystko ciepło, oficjalnie na 99% nie będzie padało, a w mieście mżawka. Nie byłoby tematu, gdybym dzisiaj po sprawdzeniu prognozy nie założyła pierwszy raz nowej ramoneski. Piękna jest, zasługuje na lepszą aurę. Przed pracą croissant z kawą w Simonie, miejscu na 54 St Laurent (do pandemii pod tym adresem był Fifty4 Seafood Bar, z którego nigdy nie złożyło mi się skorzystać), stolik pod markizą i chwila rozmowy przez messengera z Luś. 

Kochany pracuje niedaleko, o jedno miasto na północ, ale znowu się mijamy i widzimy głównie w telefonie. Siedzę sobie o tej porze i zastanawiam jak niehisterycznie zagospodarować czas przed snem. Być może Midsomer Murders (jeśli już, to The Maid of Splendour), a w łóżeczku doczytywanie biografii Rory'ego.

2 komentarze:

  1. Doczytałem do "oficjalnie na 99% nie będzie padało, a w mieście mżawka" i usłyszałem, jak u mnie deszcz bębni o garnek na balkonie. Klątwa z Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. (ale z drugiej strony pranie, które wywiesiłem wieczorem, dokładniej się wypłucze, więc jakiś plus też jest)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.