Z rana What Power Art Thou (Cold Aria) z Króla Artura Purcella, w kilku różnych wykonaniach.
W pracy doczytałam do końca biografię napisaną przez Connaughtona, Rory Gallagher. His Life and Times (The Collins Press, 2020). Uwaga podobna jak do poprzedniej próby biograficznej o Gallagherze — wszyscy go znali jako miłego człowieka i The end.
Fred już na mnie czekał, historia bowiem jest taka, że spadło mu z grafiku dzisiejsze zlecenie, więc po nocce Kochany podwiózł mnie do pracy, poszedł na obiad do Il Forno, zrobił zakupy, a potem razem podjechaliśmy na mój obiad do Termon. Wrap z kurzyną i szarlotka na ciepło z lodami, wszystko bardzo było pyszne.
Po powrocie do domu mąż zasypał mnie prezentami. Dostałam bukiet kwiatów, dwie pary butów Ecco (brązowe żeglarki i czarne rzymianki), wełniany pulowerek Polo Lauren w romby, wełniano-jedwabny szal Bally w biało-brązowe maziaje. Poza tym wylot do Polski zbliża się wielkimi krokami, więc Kochany usiłuje zarezerwować miejsce na pobyt w Dolinie Bobru (przy okazji mama mnie wkurzyła swoim stuporem w kwestii wyjazdu na weekend), a ja dopiero teraz przypomniałam sobie o możliwości wyrobienia karty EHIC.
Nom, w nocy ma nie być wody, więc ... szybkie mycie zębów i nie chce mi się nic oglądać. Zamiast tego będą Rememberings, autobiografia Sinéad (Penguin/Sandycove, 2021).
Kiedyś widziałem fajne wykonanie Cold songu przez młodego rosyjskiego basa, ale nie mogę teraz tego na YouTUBE odszukać.
OdpowiedzUsuńMąż cię zasypał prezentami, a ty jego też?
Faktycznie to podobno aria dla basa (?), ale pierwszy raz słyszałam ją w wykonaniu Orlińskiego.
UsuńNo właśnie nie :D
Cóż za niewdzięczna żona! :D
UsuńI mam Ciebie, żebyś mógł to podkreślić :)
Usuń