Strony

niedziela, 27 lutego 2022

803. Spędzam.

Obudził mnie niesamowicie silny wiatr (piąta rano), naparzało tak w nasz dom co najmniej pół godziny, później było tylko trochę lepiej.

Radzimy sobie z frustracją w typowy dla siebie sposób. Czytam Marii Molickiej Bajki terapeutyczne (Media Rodzina, 1999), bajki jako tako, przedmowa teoretyczna momentami trąci rzepą-mamuśką, ale to pewnie wynika z różnicy pokoleniowej. Fred robi ogromny gar fasolki po bretońsku i cieszy się na popołudniowy wyjazd do pracy, który zajmie mu umysł. Soundtrackiem dnia są płyty Marillionu.
___
edit poranek dnia następnego: Kochany wrócił o dwudziestej pierwszej, akurat, gdy na pocieszkę zaczęłam oglądać Annie Hall Woody'ego Allena. Z dwóch możliwych powodów wczesnego powrotu z pracy nie był to na szczęście ten drugi (team leaderem nie był Rosjanin i mąż na wejściu nie przyłożył mu z głowy). Kolejny poniedziałek wyrwał mnie ze snu.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.