Zatopiłam nos w lekturze Folwarku zwierzęcego Orwella (Muza, 2008), początkowo pomyślałam, że rozłożę nowelkę na dwa wieczory, w trakcie zmieniłam zdanie. Znam wiele takich koni jak Boxer, nie tylko na farmach zwierzęcych.
Ryszard w ciągu dnia siedział zamknięty w czterech ścianach, po moim powrocie rekompensował to sobie łażeniem w kółko dom-osiedle-dom. Właśnie wrócił ugrzebany węglem (hugh?), zamykamy okno na noc, dobranoc państwu, dobranoc.
Słabo tak, bez ogrzewania.
OdpowiedzUsuńSłabo, przynajmniej na dworze (chwilowo?) cieplej.
Usuń