Studia mi dzisiaj odpaliły, posiedziałam przed komputerem, to raczej nie będzie moduł, który mnie zafascynuje, ale trzeba jakoś posuwać się do przodu. Zza szyby łaskotało mnie chłodne słoneczko. Kochany w domu, zajmował się przy drugim lapku swoimi sprawami, a gdy kończyłam słuchać wykładów zrobił dla nas obiad. Po obiedzie Fred poszedł dospać ostatnie wyczyny pracownicze, ja tymczasem zmitrężylam czas na dobrze mi znanej Damie w woalce, 2.2.
Kochany zadzwonił do swojej mamy. Teściowa chyba się trzyma, raczej bardzo nie kaszle. Niepokoją nas jej przeprowadzkowe pomysły, w tej sytuacji, zdrowotnej, finansowej i ogólnej brzmiące jak bajka z mchu i paproci o spodziewanych właściwościach magicznych. Późniejsza rozmowa z Wu wypełnia luki w tym scenariuszu. Z rodziną teściów z Ukrainy nie ma kontaktu.
A co robił Ryszard?
OdpowiedzUsuńKotował :)
Usuń