Niespodziewanie Lorejn zaproponowała mi na przyszły tydzień zamianę wtorku na środę (czyli cztery dni wolnego, jakbym mieszkała w Polsce). Dzisiaj kilka sympatycznych godzin i spotkanie pracownicze z okazji Go Purple Day: rozwiązywaliśmy quizy popijając herbaty, ciągnęliśmy losy jedząc cup cakesy (w grupie z Dejwem i Sziwan jako Fijołki zajęliśmy trzecie miejsce, na loterii wygrałam voucher na €10 w kawiarni za rogiem) i już po dwunastej dzwoniłam do Kochanego, żeby mnie zwinął z miasta. Krajobraz przykrywała cienka mgiełka, gdy wyruszyliśmy do Oldbridge na lekki lunch. W parku przekwitają rododendrony, jabłonie obsypują przechodniów płatkami. Wyszła dziwna sprawa z Generałem, bo szukaliśmy śladu kota w ogrodzie i znaleźliśmy — akurat spał, pod informacją, że koty są ... dwa, o imionach Bubble i Squeak. Nigdy nie widzieliśmy ich razem, możliwe jednak, że gdy wklejam zdjęcia Generała, raz to jest ten, a innym razem tamten:
Aż dziwne, że tak tu cicho, w jadłodajni zaledwie kilka osób, w ogrodzie odwiedzających można liczyć na palcach jednej ręki, może wszystkim już dusze szaleją na myśl o zaczynających się majówkach?
Po powrocie do domu i ogarnięciu się przy herbacie, oboje pogrzebaliśmy w ogródku. Posadziłam w końcu resztę lawend, vera wylądowała na rogu domu, essence purple przy hortensji. Kochany przesadził wrzosy w odpowiedniejsze miejsce, a po obiadku zmontował półki do skrzyni ogrodowej. Weekend będzie deszczowy, tako rzeką prognozy.
Gratuluję wygrania vouchera.
OdpowiedzUsuńDziękuję, będzie pretekst, żeby zajrzeć do kawiarni w nadchodzącym tygodniu :)
UsuńDoczytałem w necie o co chodzi. Wolne w pierwszy poniedziałek maja wydaje się o wiele sensowniejszym rozwiązaniem niż to nasze świętowanie pierwszego.
OdpowiedzUsuńTo pewnie zależy od tego, jak wolne wypada w tygodniu. Ale generalnie każda okazja do przestawienia wajhy na inny tryb jest cenna, gdy się pracuje zawodowo.
Usuń