Na egzamin wyjechałam przed 8 rano, w drodze tata zabawiał mnie opowieściami o tym, że dziadek, ps. Śliwka, żałował utracenia 6-strzałowej belgijki.
Tym razem bardziej panowałam nad sytuacją i spotkałam, było nie było, znajomych: uścisnęłam zmaterializowaną Jujkę, porozmawiałam też z dwiema dziewczynami (z magisterki i z zajęć w zeszłym semestrze). Jujka mi wyjawiła, że mnie stalkuje na fejsie i uważa, że mój mąż ma świetny imydż (ba!). Najbardziej jednak rozbawiło mnie spotkanie z pewną .... blogerką. To miejsce jest zajęte, skłamała szybciutko czytelniczka ksiąg świętych i błogosławionych. Zaskoczyła mnie jej ... c(i)ałość (zupełnie inna od tej prezentowanego na insta, w zasadzie poznałam ją po złotych oprawkach okularów, poważnie mnie to zafascynowało). Ogólnie, pozytywne doświadczenie z trudnym do przewidzeniem wynikiem testu. Rozsentymentalniłam się. Lubię studiować.
Rano podobno było chłodniej niż zwykle, nie czuję tego, z popołudniowej drzemki przy Columbo obudziła mnie duchota niesamowita. Było głaskanie kotków, a pod wieczór spacer z mamą i Maksiem, zajadałam się wegetariańskimi gołąbkami i pysznym ciastem, oglądałam dokumenty z obrzydliwościami. Dużo szczęścia, teraz jestem zmęczona.
A ta blogerka wie, że ty też blogujesz?
OdpowiedzUsuńNie znamy się. Zdanie, które wypowiedziała było jedynym jakie wymieniłyśmy.
Usuńa skąd wiesz, że to ona? oraz jak można, ot tak ustalić konto fb blogera jeśli nie podaje nazwiska ?? serio pytam
OdpowiedzUsuńZ fb to zna mnie Jujka, koleżanka z którą miałam robić projekt. Natomiast ta dziewczyna-blogerka była przeze mnie czytana kilka lat temu. Z bloga trafiłam na jej insta, gdzie podała swoje nazwisko. Gdy wróciłam na studia w wersji online ze zdumieniem zauważyłam ją na liście mojej grupy, ale kontaktu nie szukałam. Wczoraj po prostu "weszła" na mnie bez intencji z mojej strony. Była zestresowana przed egzaminem, więc nie zawracałam jej głowy. Powiem Ci natomiast, że jeśli chcę kogoś znaleźć, to go znajdę.
Usuńmam nadzieję, że moderujesz a nie że zjadło koment.
OdpowiedzUsuńModeruję zawsze, to skutecznie zniechęca anonimy :)
UsuńJak człowiek dobry (jak ja, nie przymierzając) to i bez moderowania z żadnymi anonimami problemów nie ma. Nie żebym coś sugerował, tak tylko wspominam :P
UsuńJa również nie mam problemów z anonimami, jak widać ;)
UsuńA propos takich zaskoczeń...
OdpowiedzUsuńDawno temu poznałam korespondencyjnie (o telewizorze na pilota, komputerze i Internecie jeszcze nam się nie śniło) dziewczynę, z którą zaprzyjaźniłam się na odległość. Po dwóch latach usilnej korespondencji spotkałyśmy się w realu, który jeszcze wtedy nie nazywał się realem.
Moja reakcja na zaskoczenie: "Ojej, jakaś ty mała!".
Jej reakcja: "Ojej, jakaś ty duża!".
No i do dzisiaj się przyjaźnimy, a 38 lat minęło...
Mam męża znalezionego "na blogach", więc nic mnie nie zdziwi. Fascynują mnie takie spotkania :)
UsuńSupersprawa! Moja (była) przyjaciółka przez przypadek nawiązała w Internecie znajomośc, która później okazała się jej drugim mężem - bardzo dobrym, w odróżnieniu od pierwszego.
Usuń