Sennik się zacina, noc była spokojna, dzień słoneczny. Wylazłam z łóżka dwie godziny przed Fredem, żeby się podelektować rzeczywistością, ale śniadanie i tak zjedliśmy razem, około dziesiątej.
Newry (poznanie Juliji, przesiadka do naszego samochodu) → Castlewellan Forest Park (szlak naokoło jeziora) → Maggins Bar Castlewellan (późny lunch) → widok z Dundrum Castle (w remoncie) → Murlough National Nature Reserve (drepczemy na wydmy).


Ładne widoczki. A labirynt całkiem bezpieczny :)
OdpowiedzUsuń@Dariusz, trochę sie tym labiryntem przeszliśmy. Żyjemy :)
UsuńNo wiadomo, labirynt nie taki, jak "Harrym Potterze i Czarze Ognia" :D
UsuńNie czytałam, nie oglądałam, nie znam się ;)
UsuńMożna nadrobić.
UsuńHistorię o chłopcach, którzy ganiają się z różdżkami robiąc srogie miny? :D To nie byłoby dla mnie nawet, gdybym cofnęła się w czasie o 25 lat. Too late.
Usuńach dzisas co to za piękne miejsca.
OdpowiedzUsuń@teatralna, wszystkie fotki zostały strzelone w Irlandii Północnej.
UsuńWpadłam z rewizytą:) Zdjęcia bajeczne... Ja robię fatalne, żaden "aparat dla idiotów" nie jest w stanie temu zapobiec, a co dopiero taki, dla normalnych ludzi:) Szczególnie zachwyciło mnie trzecie. Uwielbiam takie zameczki. I piąte. Bardzo klimatyczne. I pierwsze. Nie ma dla mnie wyjazdu kupienia gdzieś tam kawy:) Serdeczności:)
OdpowiedzUsuń@Fleur de Lys, pierwsze zdjęcie zostało zrobione, gdy zatrzymaliśmy się po drodze do Irlandii Północnej. Zamek na trzecim zdjęciu niestety nie jest udostępniony do zwiedzania, jest to teraz jakieś chrześcijańskie centrum konferencyjne. Piąte zdjęcie przedstawia widok z ruin zamku Dundrum. Pozdrawiam :)
Usuń