Strony

niedziela, 25 września 2022

1014. Domowa niedziela.

Kochany pasie mnie od rana białą kiełbasą, na deser resztki kawy z Peru i polskie ciastki. I tak sobie siedzimy w tę niedzielę, przy laptopach, albo trochę prasując (ja), trochę robiąc obiad (Fred) i oglądając kolejne Midsomery, 14.6 (oboje; Kochanemu się nie podobało, mówi, że bez sensu). Okno większość dnia zamknięte, chłód się ściele ponuro i nawet Ryszard nie miał ochoty na kocie szwendy. Przetestowaliśmy pierwsze jabłuszko elstar (cierpki wypierdek) i wzruszyliśmy się przy 9 odc. Zmienników. Wieczorem grzebię w genealogii (odkryłam imiona prapradziadka Kiełbasy) słuchając genialnej Karoliny Cichej (wszystko, co mamy, i jak leci).

4 komentarze:

  1. Ach, jakże mnie dzisiejsza plucha nastroiła, aż odszukałem swój niesonet sprzed dwóch lat bez mała:
    Zassijże pipetą
    ze dwie próbki pluchy,
    zlej je do klozetu,
    gdzie harcują muchy,
    pchnij w kanalizację
    ustami Mariana,
    sam idź na kolację
    i spożyj banana.
    Poświęć się następnie
    obserwacji planet:
    Nanoś ich pozycje
    na gliniany dzbanek,
    później je zakoduj
    pismem supełkowym,
    z przodu samochodu
    zawieś obok głowy...
    Pytasz, czy pomoże
    to wszystko na pluchę,
    gdy w beczce w oborze
    kisi ktoś kapuchę?
    Wtedy wiesz – rozumiesz,
    ta sprawa jest prosta:
    Gdy to wszystko zrobisz,
    nadejdzie już wiosna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany, usilnie namawiam Cię do spisywania tego wszystkiego ręcznie. I się nie wymiguj, że to fragment Twojej rozmowy z bratem, więc się nie liczy, bo nikt spoza familii nie uwierzy (familia nie ma wyjścia, musi z tym żyć 😁).

      Usuń
  2. Pamiętałem tego nieboszczyka w beczce cydru.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.