Strony

poniedziałek, 26 czerwca 2023

1288. Wolny poniedziałek.

Kochany cały tydzień ma szychtę w Cavan, wybył do pracy zanim zdążyłam otworzyć oko. Klaruje się nam plan funkcjonowania domu na kilka następnych tygodni: Fred ma dzienne zmiany, ja wracam wcześniej, więc robię obiady. Tyle różnicy, że dzisiaj obyło się bez mojego wyjazdu (poniedziałek robię we wtorek ;)). 

A wolne poniedziałki mi chyba nie służą. Szybciej poszło wyciągnięcie z ziemi cebuli przekwitłych narcyzów, które w zeszłym roku wpuściłam do ogródka, niż zabranie się za to, co najbardziej wymaga mojej uwagi. Poza grzebaniem w ziemi, krótki spacer po pieczarki do lokalnego sklepu za winklem (z entuzjastyczną asystą Ryszarda, który obudził się po godzinach letargu w sypialni), poza tym stagnacja i szuranie nosem w genealogii (na tę chwilę uważam, że w tajemniczym rodowodzie taty warto skupić się na nazwisku Decker). Muzycznie Armia oraz pan Piotr z panem Krzysiem. Kochany już nastawił budzik na jutro.

6 komentarzy:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.