Z rana wydrukowałam materiały i na chwilę poleciałam do pani z housingu; chyba się mi trafiła ta sama, co wczoraj Fredowi (po zrobieniu kilku min postanowiła być jednak miła i zadzwoniła przy mnie do pana elektryka, żeby nas wziął pod uwagę jakby co). Reszta dnia pracowniczego taka sobie. Mamy jednego zdiagnozowanego adehadowca i pewnie drugiego niezdiagnozowanego, a ta odmiana ludzka męczy otoczenie na równi z sobą samym. Zostałam też na dodatkowe godziny i nadrobiłam pracę dla Safron (ucieszyła się, gdy wieczorem zobaczyła emilki ode mnie, najs). Elektryka się nie doczekaliśmy, za to Kochany przyjechał do miasta, gdy skończyłam po trzeciej, i obwieścił, że czuje się jak Pat & Mat w jednej osobie - wprawdzie teraz mamy w ścianie dziurę, ale nie działa już tylko jeden kontakt. Pokrzepieni takim obrotem sprawy poszliśmy najpierw do Cedar Gate na obiad, a potem na kaffkę do Czarnej. Gdy wracaliśmy do domu, najpierw spacerem, a potem konno, świecił nad nami księżyc.
Podczas wczorajszej posuchy internetowej na nowo zagłębiłam się w Drugie imię Fossego (ArtRage, 2023). Bardzo przyjemne zagłębienie.
Anne zagadała przez messengera, czy Rysio już wrócił (opowiedziała mi, że Anita, mama dwóch piesków, rozpłakała się na wieść o jego śmierci). Rozmawiałyśmy o świętach, wymieniłyśmy się grafikami wyjazdów, sąsiadka zapytała, czy mogłabym wpadać do Junony, gdyby zaszła taka potrzeba podczas jej ponad miesięcznej nieobecności. Oczywiście, że bym mogła (w południe idąc pod górę z Czarnej minęłam Majkela - no good, Junona faktycznie może potrzebować pewniejszego opiekuna).
A tak w ogóle to po co wam była ta dziura?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, teraz to żeby rozplątać zwarcie, wcześniej (mniejsza), żeby coś zawiesić na ścianie.
UsuńCo to znaczy posucha internetowa? Ja się nie mogę wyrobić z czytaniem i komentowaniem. Pożyczcie trochę czasu.
OdpowiedzUsuń@MaB, to znaczy, że nie miałam internetu domowego. Czasu nie pożyczam, nie ma mowy :D
Usuń