Strony

czwartek, 14 listopada 2024

1794. Gloomy Thursday.

Praca była bardzo spoko, jak zawsze w czwartki, natomiast ogólna aura nie zachwyca. Wprawdzie rano zaskoczyło nas przejaśniające się niebo i łagodna, jak na poranek, temperatura (w nocy marzłam pod kołdrą, byłam przekonana, że na zewnątrz ziąb), ale im bardziej w dzień, tym więcej typowych objawów listopadowych: chłodno, wilgotno, światło w zaniku. Miałam trochę czekania z okazji dojeżdżania do miasta, więc na czytniku zaczęłam kolejną książkę. Czyli teraz rozgrzebanych mam pięć pozycji. Co tym razem? Uwaga, uwaga! Rodzina Połanieckich Sienkiewicza. Już po pierwszym rozdziale widzę, że tekst nie zmiażdży mnie swoją intelektualną wyżyną, ale co tam. Mam ochotę nadgonić trochę klasyków. Poza tym lubię serial Rybkowskiego z czarującym Andrzejem Mayem (którego też, jak się okazuje, materiał wyjściowy nie powalił na kolana). Główna atrakcja: porównywanie tekstu z ekranizacją.

Kochany wrócił znacznie później niż zwykle, bo Babcia miała pod wieczór wyznaczony przegląd (Babcia musi jeszcze tam wrócić, z powodu jednego światełka, które się włączyło i samo się nie wyłączy). Jemy obiady różne. Do tej pory wysłuchałam trzech kolejnych historii z serii przygód szerlokowych, może łyknę jeszcze jedną, bo dlaczego by nie?

2 komentarze:

  1. Sienkiewicz tak średnio zachwyca. Gdyby nie filmy oparte na jego prozie, odszedłby już pewnie w zapomnienie.
    Pozdrawiam. 🌹

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @maskakropka2, trudno mi się wypowiedzieć o innych książkach, bo czytałam je wieki temu (Quo Vadis, W pustyni i w puszczy, Krzyżacy), tutaj szczery opis męskiego życia wewnętrznego jakoś kuleje technicznie. Plus taki, że czyta się to dość szybko.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.