Strony

wtorek, 19 listopada 2024

1799. Wtorek hiperczytelniczy.

Pierwszy raz spieniłam mleko do kawy prasą francuską, bardzo mnie rozbawił ten mój nagły koncept (widać, że w takim razie espresso musi być znacznie mocniejsze; poza tym cappuccino domowe wyszło mi super). Na zewnątrz chwilami siąpił deszcz pół na pół z gradem, podrzuciłam więc trochę karmy dla ptaków (nie dokarmiamy codziennie, żeby zanadto nie rozpuszczać, bo trzeba przyznać, że mamy do tego naturalną skłonność; gdy wyszłam opatulona szalem, w kurtce i czapie, na kominie domu natychmiast przysiadła wrona i czujnie obserwowała, czy będą kulki "dla wron", oczywiście były). Potem próbowałam zrobić fruwaczom zdjęcie przez brudne okno, ale większość z nich jest nadal ostrożna (podrywają się do lotu, unikają dobrych ujęć). Poza szpakami, wróblami, wronami przylatują sierpówki, wśród wróbli wypatrzyłam ziębę.

Kochany zrobił mi niespodziankę i wrócił z pracy godzinę wcześniej niż się spodziewałam, wtoczył się przez drzwi razem z białą gapą oświadczając, że szczyty gór Mourne przykrył śnieg. Ha! Mleko tymczasem znowu brudny, wszedł do kuchni z większą pewnością, ale zaraz chciał wychodzić. Pod wieczór małżonek przedzwonił do Krakuski, żeby się jej przyznać, że butów nadal nie wysłał, a nawet zgubił adres. Rozmowa trwała tak długo, że po zamknięciu się w sypialni zdążyłam przeczytać ostatnie 70 stron Rodziny Połanieckich (e-book wolnelektury.pl), po czym wyszłam, oświadczyłam, że koniec i chwilę rozmawiałam z Krakuską (oraz obecną w okienku SL), że w sumie nie lubimy Sienkiewicza. Całego czytania było dzisiaj ponad czterysta stron, jakąś taką miałam melodię.

Miałam wieczorem smażyć naleśniki, gdyż mleko już dziś konkretnie wychodzi z mody. Ale z tego wszystkiego, co się nazywa literatura, zapomniałam i próba naleśnikowa będzie jutro, na przeterminowanym mleku. Żyję na krawędzi :E

3 komentarze:

  1. U mnie ciasto naleśnikowe robi się tylko z wodą (babka niekiedy wodę mieszała pół na pół z piwem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, dolewam czasem trochę wody, gdy ciasto jest za gęste, ale na samej wodzie nigdy nie robiłam :)

      Usuń
    2. A swoją drogą, kolejna dziwna potrawa z Twojego domu. Ciasto naleśnikowe z samą wodą to nic innego, jak trochę inne proporcje niż w cieście na pierogi. Do ciasta naleśnikowego dolewam wody na oko i czasami jak przedobrzę, to rozpoznaję, że przedobrzyłam po tym, że naleśniki robią się "podeszwowe", tracą swoją puszystą strukturę. A tu proszę, ktoś taki naleśnik uważa za właściwy :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.