Strony

niedziela, 1 czerwca 2025

1993. Bążur 2.

Za oknem deszcz. Czy powinnam się dziwić? W końcu jestem w domu :D Wróciliśmy trochę po północy, podwiezieni przez miłego, starszego taksówkarza, który już jutro wybiera się na Ibizę i, aczkolwiek miły, policzył nam za trasę €35. Kochany przed chwilą wsiadł do samochodu i wyjechał do pracy. Procedura niedzielna będzie więc podobna do tej sprzed dwóch tygodni, trzaskać będziem późniejszym popołudniem. Bążur i atrebjęto.
___
edit 11:00 pierwsze pranie się dopiera. Zadzwoniłam do tatki, odebrała mama, oni już po głosowaniu; życzyłam jej wszystkiego dobrego z okazji Dnia Dziecka, trochę opowiedziałam o locie i pogodzie, ale krótko. Jeszcze wczoraj Anne nam zakomunikowała, że nie musiała podlewać świerku, bo codziennie padało. Widać to po ogrodzie, zupełnie się zazielenił, lucyfer wystrzelił do góry, na trawniku mnóstwo stokrotek wychyla łebki; chodniki mokre, ciepło.
___
edit 16:15 we wsi wiatr prawie sztormowy, słońce grzeje, ale podmuchy urywają łeb. Nasz ogród stał się przedszkolem dla młodych szpaków, z dala od wiatru pasą się jak krówki, a potem wspinają się na Rysiową górkę i wygrzewają skrzydła. Kochany słusznie przypomniał mi, że trzeba wziąć paszport, bo mogłabym zapomnieć. Jestem już w mieście, siedzę w kawiarni dojadając croissanta (trochę bryndza, liczyłam na coś innego, ale w Czarnej kryzys, pojedyncza obsada, kawa w papierowym kubku i zapowiedź wcześniejszego zamknięcia).
___
edit 22:10 mieliśmy podróż do urny z przeszkodami. Kochany zabrał mnie spod Tesco w środku miasta i ziuuuuu do stolicy, ale łatwo nie było: Okonel znajduje się obok stadionu Croke Park, gdzie odbywają się rozgrywki sportów gaelickich. Akurat dzisiaj Dublin grał z Armagh, na ulicach tłumy wyjeżdżające po zakończonym meczu. Trzeba było zaparkować trochę dalej niż ostatnio i przejść się kawałek. Na miejscu głosowanie raz-dwa i wracamy, wcale nie raz-dwa. Korek rozluźniał się powoli, posuwaliśmy się w nim słuchając co lepszych kawałków, najpierw alternatywy z lat 90., potem wcześniejszych. Wyniki exit poll złapały nas gdzieś przed Drołdą, gdzie zatrzymaliśmy się, żeby zrobić zakupy. Jeszcze po jaja z jajomatu, turlu, turlu i dom. Na kolację zjedliśmy robale, w milczeniu, bo głodni jak wilcy; na drugie jogurt z granolą. Pewnie jeszcze trochę posiedzę zastanawiając się nad losami świata; wyniki exit poll niepokojące, late poll jeszcze bardziej.
___
edit 22:20 ależ oczywiście, wczoraj był jeszcze maj. Majowe fotki dobrane bezładnie takie:

2 komentarze:

  1. Pracować po nocach i jeszcze w dni wolne, gdy inni się byczą ?? A ludzie tak bardzo chcą emigrować ! Wcale się nie dziwię, że martwią wyniki late poll, była przymiarka do wolnych piątków a nawet czwartków ! Ach ten suweren....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Karuzelo, kto pracuje po nocach? Każdego dnia ktoś pracuje. Zazwyczaj ludzie wybierają sobie taką pracę, jaka im pasuje. Reszty komentarza (o piątkach i czwartkach) nie rozumiem :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.