Z braku laku rano siedząc w biurze zarejestrowałam mikroczipy Mleczaków, przy okazji musiałam zmyślić ich daty urodzenia w oparciu o szacunki pierwszego weterynarza. 18 kwietnia i 23 kwietnia. Bo dlaczego nie. W Białych zębach zostało mi jakieś 70 stron. Cisza dzwoni w uszach, oraz dwa telefony (chwilę rozmawiałam z gościem od DA, wpadła Aszling).
Po zamknięciu biura przeszłam się do weterynarza, Kochany już czekał z Mleczakami. I teraz uwaga, gdyż rewelacja. Jak wiemy są dwie pucie :] no i właśnie się okazało, że w schronisku coś pokręcili, bo Bronek to fakticznie jest Bronka (Mańka od razu wiedziała, ale co tam; na karcie zdrowia dopisałam nowe imię, ale pierwszej wersji nie przekreśliłam, na wypadek, gdyby przy kolejnej wizycie opis rzeczywistości znowu się zmienił).
Po powrocie do domu Kochany zrobił obiad. Zjedliśmy. Zadzwoniłam do tatki, podzielić się informacją o Bronce (był zmęczony, upały nie są miłe). Fred dokończył koszenie trawy z tyłu domu. Wyszłam kupić lody w wafelku w sklepie za rogiem (w następnym roku chyba już nie będzie okazji — miejsce jest do sprzedaży, właścicielka wygląda źle ... za to Bán całkiem dobrze, rozłożony w drzwiach w charakterze chodnika).
Poszliśmy nad morze, bo przecież ciepło, bo lato.


Ha, no zdarza się. Macie dwie dziewczyny no chyba że Bronce jednak wyjdą jajka.
OdpowiedzUsuńChoć sytuacja zdaje się być dynamiczna, są tak samo wspaniałe, Mani jest zupełnie obojętne, czy bawi się z Bronkiem, czy z Bronką. Nam również. Tuliły się do siebie w chwilach strachu i stresu, a teraz razem idą przez chwile zabawy i szczęścia.
UsuńAle jak mogliście sami nie rozpoznać puci? Przecież "koczycza ma dwie diupy", to wiedziała już czteroletnia wnuczka znajomego.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, nie było takiej potrzeby. Wprawdzie mnie się wydawało, że to dziewczynka, bo zajrzałam jej pod ogonek zaintrygowana nieskładnością historii (gdy widzieliśmy kociaki kilka dni wcześniej, miały to być dwa chłopaki i dziewczynka, potem nagle zrobiły się z nich trzy chłopaki). Ale nie musiałam tak naprawdę wiedzieć, po prostu miałam w planie zapytać jeszcze raz weta i tak zrobiłam. Wiadomość bardzo ułatwia sprawę, nie trzeba się spieszyć z kastracją.
UsuńKotełki cudowne. Jak zdobędę inne lokum do pomieszkiwania to do mojego potwora wezmę takie małe cudo. Bez względu na pucię. Pozdrowionka
OdpowiedzUsuń@Natthimlen, nie ma kotów niecudownych, taki gatunek, wszystkie piękne :D Fajnie jest obserwować, jak się rozwija kocia przyjaźń. Pozdrawiam ze wschodniego wybrzeża.
UsuńKocie maluszki to sama słodycz- napatrzeć się nie można!
OdpowiedzUsuń@BBM, a rosną szybko, więc nie należy zwlekać z patrzeniem i robieniem zdjęć.
Usuń