Strony

środa, 4 czerwca 2025

1996. Dzień o nazwie środa.

Ashes to Ashes Faith No More gra mi od rana.

Trafiłam najwyraźniej na dobry rok, Szef oświadczył, że uczestnicy pierwszy raz przynieśli prezenty, Czarli wręczył nam słodycze, Aszling kwiaty, a mnie jeszcze adekwatny kubek:


Będę używała w pracy, żeby ludzie mieli jasność z kim mają do czynienia. Bo już czegoś zapomniałam, jakiś czas po wyjściu z biura przypomniałam sobie, że nie wysłałam dość ważnych papierów. Kilka godzin do jutra rana niczego nie zmieni, ale jednak niepokojąca jest ta dziura we łbie.

Obiad mężowski (zapach wątróbki jagnięcej rozpełzł się po całym domku z piernika). Freda rozmowa z Perlistym, bo obojgu było jeszcze smutno (gadali i gadali, mąż namawiał przyjaciela i namawiał, aż ucięłam sobie drzemkę). Lektura idąca mi powoli, choć przecież całkiem dobra i nawet pouczająca (jednak trzeba będzie przedłużyć). Kwestia zwierzęcia w domu: lokalne schronisko nie ma stałego miejsca kontaktu, a chcielibyśmy pójść i zobaczyć psa/kota na żywo przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji — rozglądamy się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.