Kochany w pracy. Sobotę zajęło mi czytanie oraz zadawanie się z Mleczakami, które brykały po Kuchniosalonie, zaglądały do pracującej pralki (któryś z gnojków rozłączył na moment system, musiałam ponownie nacisnąć start; zdolniachy po rodzicach). Przed drugą skończyłam Gorzko, gorzko Joanny Bator (Znak, 2020) i większość dnia mocno osadzona byłam w temacie psychopatologii oraz genealogii.
Poranek niedzielny rozpoczęty od stresu: aplikowaliśmy Mleczakom tabletki na robactwo (wczoraj któreś z maleństw zrobiło pod stołem ble, bo jak wiadomo, karma wraca ;]). Jakoś poszło. Kaffkę popijam, dzielnie wyrzekam się pierniczków łypiących na mnie z Fredowego krzesła.
___
edit 13:45 zbijam bąki. Mąż mi z pracy nadał temat, że mamy zaproszenie na wieczór. Owsianka zjedzona (pierniczki nadal nietknięte), młodzież śpi, pomysł na obiad jest (kartoffeln z koperkiem, brokuły na parze, jaje sadzone, sos jogurtowy), teraz włosie trzeba umyć, bo będzie schło jak zawsze za długo.
___
edit 00:05 już w domu. W czasie drogi w tamtą stronę część gór była schowana za morską mgłą. Rozmowy u Ka&Jot o różnościach (np. o muzykach, których nie znałam, i nadal nie znam, bo "młodzieżowi", albo może po prostu banalni, Fred akurat odciął się skrolując telefon w poszukiwaniu ciekawych koncertów w najbliższym czasie), zjedliśmy apple pie z lodami waniliowymi, wypiliśmy po herbacie/kawie, obejrzeliśmy na dvd The Banshees of Inisherin (2022), kolejny film McDonagha równie dobry w oglądaniu za drugim razem. Późno już; antycypując poranne starmoszenie przestawiłam budzik o kilkadziesiąt minut. Ziew. Po powrocie na wieś, dwadzieścia minut przed północą, niebo nadal jaśniało tak:


kurde nie moge powiększyć zdjęć a szkoda :-( bo one coraz bardziej fotogeniczne som.
OdpowiedzUsuń@Teatralna, obie pięknisie i złośnice. Tłuką się bez litości :D
UsuńAle głównie przytulone :D
UsuńSpore już te kocięta!😊
OdpowiedzUsuń@BBM, mamy je od zaledwie dwóch tygodni, jeszcze załapaliśmy się na nieco błękitnawe błyski w ślepkach, ale dziewuszki rosną jak na drożdżach. Człowiek się nie obejrzy i zaraz matura ;D
UsuńKoteczki są cudne! Na poprzednich zdjęciach widziałam, że po jedzonku mają śliczne pełne brzuszki. Tak, ani się obejrzycie, a będą statecznymi matronami ;) Ciekawe, czy nadal ciekawymi świata :)
OdpowiedzUsuń@haniumrok, dawno już nie miałam kota od mleczaka (nasz poprzedni, Ryszard, trafił do nas w wieku średnim i z profesurą z życia na ulicy), fajnie jest patrzeć jak rosną w oczach. Mam nadzieję, że wychowanie tego duetu pójdzie nam niezgorzej ;)
Usuń