Strony

środa, 30 lipca 2025

2051. Nadal o wtorku.

W biurze defekt mózgu. Messengerowo złapałam mamę, gdy ze "zrobionym okiem" wybierała się do medycy pracy. W ramach ratowania połączeń nerwowych przed atrofią, po południu poszłam z buta w kierunku Kochanego. Byłam 45 minut przed czasem, po drodze spotkałam zbolałą Ger Bez Zębów Na Przedzie (ostatnio widziałam ją ze sztuczną szczęką, ale spoko, widocznie było jej wygodniej bez). Ger pożaliła się, że woreczek żółciowy ma do usunięcia; życzyłyśmy sobie szczęścia.

Kochany wychodząc z pracy zwrócił mi uwagę, że za €2 można u nich nabyć kilka książek w ramach akcji charytatywnej. Mam więc cztery stare-nowe lektury do przemiału intelektualnego, w tym Lorda Jima oraz autobiografię Briana Blesseda.

Zmierzaliśmy do domu raczej szybko i stanowczo, ale dzień nie należał do dobrze zorganizowanych w mojej głowie — albo dłużyzny, albo za dużo na raz ("za dużo na raz" stłoczyło się w domu, odnosiłam wrażenie, że czas galopuje i nie mam przestrzeni, żeby pomyśleć). Lodówka zdecydowanie niedomaga (trzeba było zlikwidować dużą kałużę w Kuchniosalonie). 

Gdy tylko Mleczaki wypuściły się na spacer, pojawili się ludzie. Najpierw zapukaliśmy do Anne, żeby jej pokazać nasze niedorostki w szelkach (zostało to bardzo miło przyjęte; dwaj koci lokatorzy łypali na nasze myszy z korytarza). Następnie z domu sąsiada z prawej wyszły dwie dziewczynki, Sofi i Kara. W pierwszej kolejności pogłaskały wyrywającą się Bronkę, potem znacznie odważniejszą Mańkę. Po jakimś czasie z tego samego domu wychynęła kobieta, którą już znam z widzenia, towarzyszyła jej jeszcze mniejsza dziewczynka. Dziewczynka miała na imię Kejli, siostra Kary, córka krzywozębnej Nikity, synowej sąsiada, Dżona. Myszy poznały więc kolejne osoby. Sztos. 

Gdy Kochany wyjechał, próbowałam wyciszyć szum we łbie, ze skutkiem średnim. Może jutro (piszę to jutro).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.