Kochany przyjechał po mnie o trzeciej. Pogoda szara i duszna, spotkaliśmy się w Czarnej nad kaffkami, w samym kącie na tyłach kawiarni. Nie chciało się nam od razu jechać do domu, poszliśmy więc jeszcze do Scotch Hall, w zamierzeniu do księgarni, ale zamiast książek, Kochany kupił w sklepie po drodze trzy płyty dvd.
Reszta dnia domowa. Zanim mąż wyjechał, zrobiliśmy kotom spacer (Bronce udało się wydostać z szelek, na szczęście wydarzyło się to, gdy byliśmy w ogrodzie z tyłu domu, i mała kombinatorka natychmiast wpadła w nasze ręce).
Czy doczytam dziś do końca The Summer Book?
Lipiec:


Wydaje mi się, że wspominałaś gdzieś kiedyś, że ludzie zaczynają blogować, czy odpowiadać na wpisy, komentować wpisy za pomocą AI. Trafił mi się teraz zastanawiający przypadek. Czytając komentarz pomyślałem "No spoko, starszy facet w okolicach siedemdziesiątki pewnie to i pisze tak gładko (oble)". Ale na blogu widzę, że ma w sekcji o mnie ) mam trzydzieści kilka lat). Czy obrażam autora nadmierną podejrzliwości odsądzając go od bycia prawdziwym człowiekiem?
OdpowiedzUsuńhttps://hebius.wordpress.com/2025/08/01/0815-dbb-2/#comment-125632
Ja za "Lato" nadal nie potrafię się zabrać. W dzieciństwie mnie bardzo rozczarowało, że to bez Muminków i nie jestem pewny, czy wtedy nie odniosłem książki do biblioteki bez czytania całości. Teraz mam już inne spojrzenie na Tove Jansson i doceniam ją bardziej i nie tylko za Muminki, ale powstrzymuje mnie przed lekturą świadomość, że babce tak się ta książka podobała.
@Dariuszu, jakby to powiedzieć ... zalinkowanego blogera staram się unikać, kasuję też jego komentarze u mnie, bo są o niczym. Dokładnie 10 minut temu sprawdziłam jego wypowiedź u Wolanda, wyszło mi, że 20% tekstu napisała AI; sądzę, że więcej, ale mniejsza o większość. Sygnalizowałam kilku blogerom, że kimkolwiek jest autor, korzysta z AI (jego pierwsze znane mi komentarze były w całości napisane przez program; wyglądało to tak, jakby wrzucał do ChatGPT tekst postu i prosił o schemat odpowiedzi -- jego komentarze były ogólne i napisane nieadekwatnym, wysokim tonem), ale nie spotkało się to ze zrozumieniem, więc dałam sobie spokój. Ponieważ blogerzy odpowiadają, cyrk trwa, choć wydaje mi się również, że komentator się wysubtelnił, nawet chyba zaczął wstawiać kawałki wypowiedzi bardziej od siebie i na temat (równie dobrze jednak, używany przez niego program jest coraz sprawniejszy w imitowaniu wypowiedzi po polsku).
UsuńPodobno, gdy czyta się w obcym języku, tekst odbieramy mniej emocjonalnie, bardziej logicznie; mimo to książka nawet mi się podobała. Nie wiem, czy dobrze ją rozumiem, dla mnie jest to utwór o patrzeniu na świat z dystansu jaki daje starość (przy okazji lektury myślałam o mojej własnej babci, więc chyba Cię rozumiem; jeśli będę mogła przeczytać "The Summer Book" po polsku, skorzystam z okazji z pewnością).
Że też komuś chce się w taki sposób wykorzystywać AI. Nie bardzo rozumiem, jaką to może sprawiać frajdę i czemu służyć.
Usuń@Dariuszu, też uważam, że to strata czasu ... ale cele ludzki są różne i nie wszystkie od razu jasne dla innych. Komentator może w ten sposób doskonalić jakiś program AI. Może też stosować AI jako prosty trick obliczony na skierowanie ruchu do własnej strony, którą ma nadzieję kiedyś spieniężyć. W końcu, może to jakiś aspołeczny idiota, który nie widzi sztuczności języka, a ilość reakcji jest dla niego potwierdzeniem kontaktu ze światem?
Usuń