Strony

wtorek, 8 lipca 2025

2030. Osiemnasty dzień lata.

Z rana kamień z serca, Mania odzyskała czucie w pyszczku, zjadła śniadanie z dokładką, a w nim pół tabletki. Znalazłam też pod tapczanem sitko ze zlewu — ktoś w nocy miał przednią zabawę. 

Po pracy, zamiast wracać do chałupy, jak normalne ludzie, zaczęliśmy z Kochanym meandrować: najpierw pojechaliśmy kupić chleb w Lidlu, potem dalej, do Oldbridge. Kawa, lody, spacer; parno (po irlandzku) i pochmurno. Przy tea roomie gwar ludzki jeszcze spory, ale im dalej, tym spokojniej; w lawendach buczenie trzmieli.



Wyjechaliśmy z parku krótko przed zamknięciem. W domu szkraby już na nas czekały. O szóstej, gdy Fred zaczął robić obiad, wypadało zapodać małej antybiotyk. Jaka męczarnia! Namawialiśmy ją pół godziny na zjedzenie ociupinki, w której schowana była tabletka, odmówiła z dziesięć razy. Udało się, gdy wzięłam ją na kolana i wygłaskałam, z miseczką położoną obok, nienachalnie. To może zjem kotomamo, ale wcale mi nie smakuje. Po wyczerpujących negocjacjach (Bronia skorzystała, dostała kolację dwa razy, żeby jej nie było smutno), siostry poszły spać. Mleczaki wyczuwają napięcie i reagują niesamowicie ciekawie, Mania wchodzi w rolę chorej, Bronia w rolę starszej siostry (jest cierpliwa, dosłownie słychać jak w tym łebku trybiki pracują) i wszystko chce zakopywać (resztki jedzenia, siuśki siostrzane); między sobą gadają po kociemu, trajkoczą i ćwierkają.

Dokończyliśmy Bartona Finka (1991) braci Coenów (fotele zajęte przez koty, półleżę na wersalce, Kochany wygniata się na twardym krześle). Jeszcze jasno, poćwiczę ramiona, porozważam rzeczy leżące odłogiem.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, w moim łbie laika jestem przekonana, że to niestety katar. Maniusia pyszczek ma umorusany, antybiotyk wycisza zagrzebane oczko, ale pewnie jeszcze kilka dni się pomęczymy. Na tym etapie nie separujemy Mleczaków, bo to już nie ma sensu. Poza tym całkiem możliwe, że to Bronia była nosicielką. Jak pisałam wielokrotnie, miejsce z którego je zabraliśmy, nie było dobre dla maluszków.

      Usuń
  2. (i ciąg dalszy)
    Może jutro podawanie leków pójdzie już szybciej. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, dziękuję za kciuki, o poranku jednak królewna dramy musiała znowu mieć specjalną asystę :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.