Strony

niedziela, 27 lipca 2025

2049. Niedziela jak z bicza.

Czy jak człowiek budzi się w niedzielę o ósmej, to powinien napisać, że zaspał? Ależ sobie chrapnęłam, maluchy już czekały, w Kuchniosalonie sajgon.

Rozmowa z mamą trwała ponad półtorej godziny i traktowała o wszystkim, o pogodzie, o śpiących myszach, o grubym Wojtusiu, o programach kryminalnych, o nędzy USA, o rodzajach lodówek. Obok siedział tatko i dodawał swoje uwagi, w szczególności na temat urody Mleczaków, bo tatko i koty to wiadomo.

Przed powrotem Kochanego na obiad dokończyłam niedokończone Wyznania hohsztaplera Feliksa Krulla Tomasza Manna (PIW, 1957). Tzn. dokończyłam czytanie książki, której Mann nie zwieńczył zakończeniem (gdyż mu się umarło).

Mleczaki cały dzień były prawie grzeczne. Kochany kupił im nową zabawkę (kartonowy labirynt z grzechoczącą piłeczką). Silikonowa podkładka pod kocią kantynę zdaje egzamin, maluchy zaakceptowały również powrót szarej, filcowej budki, obecnej w ich życiu w pierwszych dniach pobytu tutaj, potem przypadkowo osikanej. Bronia obwąchała ją ostrożnie i zaanektowała, od czasu do czasu walcząc o miejsce z siostrą.


Jakie te dzieci są śmieszne, rzekłam.
Dobrze że mamy duży dom, przydowcipnił mąż.
Całe szczęście.

Wieczorem rozmawiałam facebookowo z Kamą. Niestety, jak ktoś na dłużej odchodzi od blogowania, wspólne drogi robią się iluzoryczne, gubią się w gąszczu spraw.

Kochany już zapewne w El Paso pertraktuje z Piesełem.

4 komentarze:

  1. Jakie słodziaki z tych kotełków :) Niedziele mają to do siebie, że mijają tak szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lidio, kotełki się nam udały. Z niedzielami bywało różnie, ale od kiedy pracuję regularnie, kordełka czasu się mje kurczy ;)

      Usuń
  2. Też mi się zdarzyło ostatnio półtorej godziny rozmawiać. Ale szybko minęło. A co do niedzieli - to chyba jeden z najgorszych dni. Niby wolne, ale mentalnie i myślowo jestem już prawie w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tomku, ostatnio straszna się ze mnie zrobiła gaduła, tak długo mędzę, aż mama się otworzy.

      Gdy mieszkałam w Polsce, najbardziej lubiłam piątki i soboty, niedziele rzeczywiście były tak do połowy jako tako, pod wieczór już czułam napięcie. Teraz jest inaczej, bo na razie pracę mam lajtową, za kilka tygodni jednak może się to zmienić.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.